szept nabożeństwa
uciekasz potykając się o wystające korzenie
wszędzie rozkopane groby
słyszy dźwięk harfy wzywający cię do powrotu
patrzysz w górę widząc cienie księżyca
dłonie układające się do niemej modlitwy
matko natury powiedz gdzie pogrzebałaś swoje dziecię
chcę odwiedzić je w ofierze
wiatr porywa twe włosy
odwracasz się napotykając wzrok wygłodniałych wilków
zaczepiasz się o drzewo
i pogrążasz w wiecznym zawieszeniu
skazany na rozszarpanie
kły wilków wyrywają twe serce podając je na tacy bogom
i gdy matka unosi twe ledwo otwarte powieki
jej śmiech wypełnia pustkę po twoim sercu wypełnionym obietnicą
szeptem nabożeństwa
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania