Szepty cz.2
Wysiadając z auta, zauważyła, że farma całkiem się zmieniła. Nie była już szarą dziurą, którą pamiętała sprzed roku. Nie było starego tynku i zniszczonych zagród - wszystko biło nowością i czystością. Dom był w końcu zadbany i pomalowany na jasno zielono. Zagrody były koloru kasztanowego - przypomniały Lucindzie o koniach. Spojrzawszy jeszcze raz na farmę, uśmiechnęła się. Wszystko wyglądało teraz miło i przytulnie.
- Gdzie ten twój smród? – spytała drwiąco Martina.
- Tam – powiedział i wskazał na stodołę, bez najmniejszego zainteresowania.
- Chodź, zobaczymy – zaproponowała.
- Nie, dzięki. Nos mi się jeszcze przyda – powiedział i podszedł do idących w ich stronę osób.
- Martin! – zawołał Dan, ich trzynastoletni kuzyn. Uśmiechał się.
- Lucy! – zawołała Katy. Ona zaś była od niego młodsza o rok. Jej dwa kucyki podskakiwały, gdy biegła w ich stronę.
- Dan! – zawołał Martin i podali sobie ręce w mocnym uścisku.
- Katy! – zawołała Lucy ściskając swoją kuzynkę – Tęskniłam za tobą.
- Ja za tobą również – odpowiedziała Katy, złapała ją za rękę i zaciągnęła do domu – Mam ci tyle do opowiedzenia.
Lucy uśmiechnęła się do kuzynki i poszła z nią na górę. Była w połowie schodów, gdy usłyszała głos taty:
- A z wujkami się nie przywitasz?
- Przepraszam najmocniej ale mamy sobie z Katy tyle do opowiedzenia, że już zapomniałam o bożym świecie – odpowiedziała Lucy ze wstydliwym uśmiechem.
- Lucinda, słońce – zawołała ciocia i przytuliła ją do siebie. Gdy ją wypuściła, zauważyła uśmiechającą się dziewczynę i powiedziała – Jesteś tak samo piękna jak twoja mama.
- Och, daj spokój ciociu – odpowiedziała dziewczyna i lekko się zarumieniła.
- Miło cię znów u nas gościć – powiedział wujek, uśmiechając się, i przytulił ją do siebie – Możecie już zająć się sobą.
Po tych słowach dziewczynki przytaknęły, uśmiechnęły się i pobiegły na górę. Lucy zdążyła tylko usłyszeć jak Martin wita się ze wszystkimi i zobaczyć jego niezadowoloną minę, gdy go tulili. Zaśmiała się w duchu. Katy zamknęła za nią drzwi i wskazała pufę stojącą w centrum pokoju.
- Usiądź – powiedziała i uśmiechnęła się – Masz może na coś ochotę?
- Nie, dziękuję. – odpowiedziała i odwzajemniła uśmiech Lucy.
- Jak będziesz czegoś potrzebowała to powiedz.
Usiadły naprzeciw siebie na dwóch pufach. Katy zaczęła swoją opowieść:
- Jest w szkole taki jeden chłopak, Mat. Chodzi do szóstej klasy i bardzo mi się podoba. Niestety nie wiem co robić, by mnie zauważył. Ty masz dobre relacje z chłopakami. Proszę, pomóż mi – powiedziała błagalnym głosem.
- Nie mam. Nigdy nie miałam – odpowiedziała i zaśmiała się, lekko zawstydzona.
- Jak to nie? Miałaś pierwszego chłopaka już w piątej klasie. Przecież to o czymś świadczy.
- W sumie to o niczym. On był zauroczony mną, a ja nim. Zaczęliśmy rozmawiać, spędzać ze sobą przerwy, potem się spotykać po szkole, no i tak jakoś wyszło – wyjaśniła Lucy.
- Jasne, jasne, wyszło. Ja wiem swoje – uśmiechnęła się do niej Katy.
- To dobrze – zaśmiała się w odpowiedzi dziewczyna – Ale nie staraj się być jak ja tylko bądź sobą, dobrze?
- No dobra. Ale pewnie nie mam u niego szans – odrzekła ze smutkiem kuzynka.
- Czemu tak sądzisz?
- Nie gadamy ze sobą. On nawet na mnie nie patrzy – westchnęła.
- Nie szkodzi. Możesz go zaczepić i wtedy, kto wie, może się tobą zainteresuje. Wszystko zależy od ciebie – odpowiedziała Lucy i wycelowała w nią palec wskazujący.
- Coś wymyślę. Ale koniec już mojego mamrotania – zaśmiała się Katy – Opowiadaj co u ciebie.
- U mnie nie ma co opowiadać – przyznała z uśmiechem Lucy – Wszystko po staremu. Jedyne co się zmieniło, to chyba to, że bardziej panuję nad Martinem – powiedziała i zaczęła się śmiać a Katy jej zawtórowała.
- Nadal jest nieznośny? – spytała.
- Wolisz nie wiedzieć jak bardzo. Wydawało mi się, że stał się bardziej normalny ale jednak zdziecinniał – przyznała z udawanym smutkiem w głosie Lucy po czym puściła kuzynce oko.
Nagle z dołu dobiegł głos cioci:
- Obiad!
- Już idziemy! – odkrzyknęły chórem.
Sekundę później dało się słyszeć krzyk chłopaków ‘’Za chwilę będziemy!’’
Wtem, Lucy usłyszała jakieś szepty, dochodzące ze zdjęcia kuzynki. Weszła ponownie do jej pokoju i przyjrzała się fotografii. Podeszła do niej, a do pokoju weszła Katy.
- Myślałam, że już schodzisz – powiedziała.
- Tak, już miałam, ale zauważyłam to zdjęcie. Kto na nim jest? – spytała Lucy, by odwrócić uwagę kuzynki i wsłuchała się w to, co chciała powiedzieć jej fotografia.
Tym razem nie pojawiły się oczy ani usta. Szepty dochodziły ze zdjęcia, jak gdyby były one schowane pod nim ‘’Nie rozgaszczajcie się tu za bardzo’’. I wszystko ucichło.
Lucy lekko wytrzeszczyła oczy, lecz szybko zorientowała się, że stoi koło niej kuzynka. Niestety Katy to zauważyła i spytała:
- Coś się stało?
- Nie, nic. Ta fotografia musi być bardzo stara, prawda?
- Tak. Jest sprzed dwudziestu lat. Przedstawia mamę i jej siostrę.
- Bardzo ładna.
- Wiem, dlatego mam ją w pokoju – odparła i po chwili dodała - Idziemy na obiad?
- Tak, oczywiście – odpowiedziała dziewczyna podając Katy zdjęcie, po czym tamta odłożyła je na półkę i poszły na dół.
Gdy tylko usiadły do stołu, Lucy zaczęła myśleć o tym, co powiedziała jej książka w domu i zdjęcie w pokoju Katy. I uświadomiła sobie jedną rzecz.
Komentarze (8)
"jasno zielono" - piszemy łącznie.
- Martin!
- Lucy!
- Dan!
- Katy!
- Roger! Yyy... nie zaraz... Kim jest Roger? :) Chodzi o to, czy naprawdę według Ciebie tak witają się ze sobą ludzie?
"Przepraszam najmocniej(przecinek) ale mamy sobie z Katy tyle do opowiedzenia," - nie brzmi do jak coś, co mogłaby powiedzieć 13-16 latka do swojego taty xD
"zauważyła uśmiechającą się dziewczynę i powiedziała – Jesteś tak samo piękna jak twoja mama." - dwukropek po powiedziała.
"odpowiedziała i odwzajemniła uśmiech Lucy". - inny szyk będzie lepszy: 'odpowiedziała Lucy i odwzajemniła uśmiech'
"Niestety nie wiem co robić, by mnie zauważył". - i znowu. 13-latki raczej nie mówią w tak oficjalny sposób do swoich psiapsiółek :P
"Weszła ponownie do jej pokoju i przyjrzała się fotografii. Podeszła do niej, a do pokoju weszła Katy". - weszła, podeszła, weszła. Nieładnie to wygląda.
Wiem, że chciałaś zbudować napięcie, no ale w tej końcówce można już było napisać, co takiego uświadomiła sobie Lucy, a dopiero potem przerwać ;)
No i tego... Przecinki 3/5. Za całość 4.
Albo coś mi szwankuje albo nie dałeś gwiazdek :p Wychodzi w sumie na to samo XD
Mnie wydało się to całkiem realne. Takie otwarte, stęsknione dzieci. Wypowiedź zdjęcia mnie trochę przeraziła i też połączyłabym ją w jedną całość z ostrzeżeniem książki. Pisz dalej, bo dobrze Ci idzie. Zostawiam zasłużone 5 :)
Numizmat - Każdy z nas kiedyś był ;3 Niektóre rzeczy po prostu pisałam i nie zastanawiałam się nad tym jak brzmią w ustach nastolatka :x Dobrze, że ktoś zwraca na to uwagę bo jak się zagłębisz to rzeczywiście dość dziwnie XD
elenawest - Wszyscy jesteśmy ;D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania