Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
SZEPTY. (opowiadanie o duchach)
SZEPTY.
ZAMIAST PROLOGU:
Bywały czasy, kiedy nic nie mówiono o Zmarłych. Tłumaczono to Szacunkiem: zarówno do samej Śmierci, jak i ich samych. Milczących. Często zdarzało się, że podczas czuwań nad zwłokami: spoczywającymi milcząc, w oziębłych, jak oni sami: trumnach, tkwiących w blasku woskowego płomienia, pośród zamiejskich domostw: szeptano... jedynie modlitwy. I ktokolwiek, czegokolwiek złego, o tym nie mówił. A " we wsi ": gadali różnie. Jedni, że szum wiatru ziejącego w tulone mrokiem okiennice, więżące tafle: w szept nieboszczyka przeszedł, kolejni: że szelest płaszcza słowa przybierać zaczął. Czego nie słyszano: pozostawało wśród żywych, przemilczane głosem Zaświatów: niemo zapraszających ich własną ciekawość. Wraz, a także bardzo często:.. nimi samymi.
ZAMIAST ROZDZIAŁÓW
Bywały czasy, kiedy głos Zmarłych, widziano w lustrach: ukrytych w połach całunów, kryjąc prawdę. Dotknąwszy wzroku, zdawała się czynić śmierć bliską, a Zmarli: wcale nie zdawali się być nieobecnymi. Najczęściej: tylko szeptano... o głosach, niemo odbitymi od chłodu tafl, tak realnych, iż skrywające je płótno: wtórowało ich brzmieniu. Sam szelest był szeptem, wzywających bezpowrotnie w nieznane. Jednych to dotykało. Kolejni zaledwie czuli obecność. Nie samej Śmierci. A Siebie: spoczywających pod jej całunem. W chłodzie wiecznego spokoju. I Mroku: ich własnej świadomości.
Rozumiesz to?..
Jesteś przecież... jednym z nich.
Jak sam słyszę... nie chcesz ze mną rozmawiać. A jednak mi powiedz:
Kiedy Umarłeś.
Dlatego myślisz, że nadal żyjesz:
TYLKO TĄ ŚWIADOMOŚCIĄ.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania