Sześć bab na open space
— Lumi, lubię Ciebie najbardziej ze wszystkich! Iiii… jakie nowe ploteczki mi opowiesz z czasu, kiedy mnie nie było? — zapytała na wstępie pierwszego dnia po urlopie Faustyna.
— Jasne! — pomyślałam. — Dwa czołgi jadą mi zza uszu, blisko oczu! Fausti, nic nie wiem, spokojnie było.
— No, Lumi, opowiadaj, co Jaga i Star mówiły o mnie.
— Nic, Fausti. Sama wiesz, że Betowen spędza mi sen z oczu i nie mam czasu na nic ponad moją ukochaną krowę.
Ejjjj, co mam niby powiedzieć? Że gdy zejdą się przy ekspresie kawowym jeszcze Nati i Gabi, to suchej nitki na nikim już nie ma?
Ciekawe, co o mnie mówią za oczami, gdy zniknę im z pola widzenia.
— Lumi, będziesz za mną tęsknić, jak będę na urlopie? — zapytała Nati.
— Tak jak Wy tęsknicie za mną, gdy mnie nie ma, tak ja będę za Wami — odpowiedziałam z uśmiechem.
Widzisz, dyplomatyczna jestem!
Bo kurczę, to prawda: gdzie bab sześć, tam nie ma co zjeść. Ma się wrażenie, że można się pożreć o wszystko w przypływie „jestem naj”-w tym korpoświecie.
Bo w korpo, moi drodzy, nigdy nie wiadomo, co jest większym wyzwaniem: deadline, ekspres do kawy czy koleżanka, która pyta: „A co tam u nas, jak mnie nie było?”.
Człowiek przychodzi do pracy, chce spokojnie przeżyć dzień, zrobić swoje i wrócić do domu, a tu proszę — nieoficjalny dział informacji czeka na kawę i Lumi jako rzecznik prasowy.
Bo przecież w open space kawa to nie tylko kawa. To czasem początek śledztwa, wymiana informacji i okazja, żeby nadrobić wszystkie zaległości .
A ja? Na korporacyjne gierki czasem po prostu brakuje mi czasu.
Komentarze (1)
Lumi : coś tak Kotopazieństwu zuopodpadła?: że Cię poczęli:.. jednogwiazdkowością darzyć... 🙄😂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania