Szkice

Leje deszcz. To taka drobna rzecz, a potrafi skutecznie doprowadzić mnie do szału. Nic nie widzę przez opadający na oczy kaptur, moje obcasy co i rusz wpadają w kałuże, zaś krople wody perfidnie dostają mi się za kołnierz, choć mogłabym przysiąc, że to fizycznie nie wykonalne z uwagi na warstwy ubrań. Powoli zaczynam przypuszczać, że ulewy przypominają przechodzą permanentnie jakiś trudny wiek i im bardziej im się czegoś zabrania, tym bardziej masz pewność, że to zrobią. Za nic nie mogłabym mieć dzieci.

Zdobywam się na odwagę, by na moment wyjrzeć spod kaptura, za co deszcz kara mnie chluśnięciem w twarz. Na szczęście dostrzegam przy okazji zarys mojego bloku i przyspieszam, by po chwili stanąć w upragnionej klatce schodowej. Nigdy bym nie przypuszczała, że zatęsknię za tym cuchnącym petami miejscem, gdzie ktoś nabazgrał na ścianie wyznanie miłosne pod adresem jakiejś Ewki. Romantyzm dwudziestego pierwszego wieku. Musiała być oczarowana.

Domofon aprobuje piknięciem wciśnięty przeze mnie kod, a drzwi popierają go bzyczeniem. Wchodzę, równocześnie poprawiając wilgotne włosy i zastanawiając się, jak poszły mojej siostrze porządki. Ada zadeklarowała się posprzątanie moich starych rzeczy na poddaszu, wiedząc że mam sporo na głowie- a zarazem uprzedzając, że jeśli natrafi na moje miłosne liściki z podstawówki albo zdjęcia z czasów niemowlęctwa, natychmiast wysyła zdjęcia moim znajomym. Zgodziłam się, mając nadzieję, że to żart i nie stanę się kobietą z posprzątanym strychem, za to brutalnie pozbawioną godności.

Wsiadam do windy i naciskam guzik ostatniego piętra. W sumie to dziwne, że Ada nie dzwoni pochwalić się, co tam znalazła. Jest moją młodszą siostrą i liczę na to, że nie przypomni sobie jak jej kiedyś nie wpuszczałam do pokoju czy coś i nie postanowi dokonać zemsty.

Przekręcam klucz w drzwiach, oczekując żywiołowego powitania połączonego z informacją o splądrowniu lodówki (Ada studiuje), lecz w mieszkaniu wita mnie jedynie cisza.

- Adrianna?

Nic. Zdejmuję buty, nieco zaskoczona- sądziłam, że zostanie trochę dłużej i pogada z własną siostrą. Nie jest jednak wykluczone, że coś jej wypadło. Zaglądam do salonu. Na podłodze stoi wielkie pudło ze szpargałami, przytargane najwyraźniej ze strychu. Część jest poukładana, albo przeznaczona do wyrzucenia, reszta jednak wygląda tak, jak i wcześniej. Czyżby nawet nie zdążyła go przejrzeć do końca...?

Przebieram się w suche rzeczy, a po chwili zaglądam jeszcze na strych, lecz i tam nie widać specjalnych zmian. Czy ten mały leń po prostu prawie nic nie zrobił, po czym dla bezpieczeństwa się ulotnił? A ludzie się dziwią, dlaczego nikt nie chce zatrudniać osób świeżo po studiach. Po prostu nie przywykli do jakiejkolwiek pracy!

Wchodzę do kuchni, odgrzać sobie wczorajszą zupę i nastawiwszy kuchenkę dzwonię do siostry.

Ku mojemu zdumieniu, dzwonek jej telefonu odzywa się z salonu. Marszczę brwi, nie iedząc, co mam o tym myśleć i ruszam tam z powrotem.

Wśród puszystego białego dywanu leży sobie jej telefon, w tym samym kolorze, co wyjaśnia, dlaczego go wcześniej nie dostrzegłam, lecz jest to jedyna rzecz, która stała się jasna. Nie uwierzę, że Ada zapomniała telefonu. Kluczy, dowodu osobisego- jasne, ale nie telefonu. Zaraz za progiem sprawdziłaby wiadomości i włączyła muzykę. Siadam na dywanie i ostrożnie podnoszę komórkę niczym delikatny skarb. Odblokowuję dotykowy ekran, którego siostrunia nigdy nie zabezpieczała. " Co ty właściwie robisz?", zadaję sobie pytanie. Klikam galerię, nie wiedząc, czego ja w sumie oczekuję- selfie z porywaczem w tle..?Jako pierwszy wyświetla mi się film, nagrany najwyrażniej dziś w moim salonie. Zaczynam podejrzewać, że to jakiś żart i włączam nagranie.

-Cześć!- ukazuje mi się rozbawiona twarz Ady w wielkich okularach i o zielonkawych włosach, lecz to akurat nic dziwnego. Zawsze tak wygląda.- Pokażę ci, jak przebiega sprzątanie, siostruś. Albo wstawię to na YouTube, jeśli ciekawie wypadnie.

Śmieje się, a ja wzdycham. Ile ona ma lat..?

-A zatem, panie i panowie- ciągnie Ada, szczerząc się do kamery- Przed pańtwem szpargały Asiiiiiiiii!

Kamerka najeżdża na zawartość pudła. Z wierzchu leżą stare ubrania, jakaś teczka i dwa mniejsze pudełka.

- No dobra- znów twarz Ady. Sięga po koszulkę.- Prastara koszulka z czasów, kiedy byłaś fanką jakiegoś niszowego zespołu nie przeszła castigu. Odniosę ją do kontenera.

Odkłada ją na bok. Znów się śmieje.

-Ale ja głupia- oznajmia radośnie.- Przejdźmy do teczki.

Układa telefon na szczycie rzeczy, strasznie trzęsąc kamerą, żeby było widać jej ręce. Sprawdzam długość nagrania- 15 minut.

Ada otwiera teczkę i pokazuje kolejne znaleziska.

-Rysunek kuzynki. Wyrzucam, tylko jej nie mów.

-Świadectwo z trzeciej klasy- no, nie bądżmy sentymentalni, poza tym, chyba lepsze od mojego.

-Zdjęcia z wyjazdu, to chyba odłożę...tak. Są zabawne.

Nagle dłonie Ady zamierają. Po chwili ciszy śmieje się z konsternacją.

- Czyjeś rysunki. Są... dziwne.

W kamerze ukazuje się nieludzko pognieciona kartka z niewyraźnymi szkicami. Przedstawiają szare, maszerujące istoty o nienaturalnie wydatnych szczękach i małych, wyłupiastych oczkach. Ada wyciąga kolejną kartkę.

-Te wręcz obrzydliwe.- Mówi. W jej głosie pobrzmiewa autentyczny niesmak. W kamerze ukazuje się rysunek przedstawiający stwora od boku- jego głowa wygląda jak pozbawiona bocznych ścianek- widać jakieś narządy i rozciągnięte żyły, których ludzie nie posiadają w tym miejscu. Obok ten sam szkic przedstawiony jest w kolorach i już się nie dziwię obrzydzeniu Ady- niemal widzę, jak dziwaczne organy pulsują. Nie przypominam sobie jednak żadnych takich rysunków u siebie na strychu.

Dłonie Ady drżą lekko, kiedy przekłada papiery, widać obrzydziło ją to jeszcze bardziej niż mnie. Następna kartka pokryta jest napisami.

Idą stwory idą stwory idą stwory

idą

Idą stwory

IDĄ

Nie chcę gości

Idą stwory idą idą idą idą

-Asia?- Ada pochyla się nad kamerą, z niepewnym uśmiechem- Mamy jakiś szaleńców w rodzinie?

Raptem nie chcę już oglądać. Nie chcę, żeby o mnie wspominała. A nade wszystko- żeby sprzątała dalej. Zapanowuję nad sobą. W końcu to tylko rysunki. " W końcu to nic takiego"-przychodzi mi do głowy-"Pomyślał prawie każdy, kto zginął tragicznie". Chichoczę nerwowo.

W dłoniach Ady nie ma już papierów, teraz sięga do dużego pudła.

I nagle piszczy, a telefon spada na dywan.

Słyszę, jak zupa mi kipi, lecz oglądam dalej. Na nagraniu przez chwilę panuje ciemność i cisza, gorsza od jakichkolwiek pisków.

-No dooobra- głos Ady. Jest straszny, wysoki i schrypnięty, jakby oszalała.- Pokazuje się w kamerze i sili na uśmiech, co wygląda jeszcze gorzej.

Jej dłoń powoli dobywa czegoś dziwacznego, co trzyma w tylko dwóch palcach. To coś przypomina aparat ortodontyczny skrzyżowany z uzdą i kagańcem, ale przeznaczony dla bardzo wielkich zębów. Boczne paski są poplamione zaschniętą krwią i ropą. Sztywnieję.

-Jeżeli to żart- mówi Ada powoli- To to nie jest śmieszne.

Kadr zapada mi w pamięć. Dziwne światło, bo kamera jest pod kątem. Nienaturalnie uśmiechnięta twarz Ady- och, dobry Boże, czy ona musi się uśmiechać..?- i to coś w jej palcach, czego zastosowania nawet nie umiem sobie wyobrazić. A właściwie chciałabym nie umieć. Pytałaś, Aduś, czy mamy szaleńców w rodzinie. No cóż, chwilę temu powiedziałabym, że nie. Obserwujemy się wzajemnie, ja i Ada. W końcu odkłada owo coś.

-Hm, do kontenera?- Nadal się uśmiecha, choć głos nieco jej się unormował.

Jej dłonie sięgają po kolejne kartki. Mam ochotę krzyczeć nie, stój, zaczekaj! Czuję się, jakbym oglądała horror z własną siostrą w roli głownej.

-Tu mamy stary rachunek za gaz, tu znów zdjęcie, tu...- jej głos uderza w te szaleńcze, wysokie tony.- O, popatrz!

W kamerze ukazuje się kolejny rysunek ze "stworami"- idą, jeden za drugim, tym razem każdy kolejny jest coraz większy od poprzedniego. Ostatni, olbrzymi stwór uśmiecha się szyderczo.

-Tak mi idzie sprzątanie!- wykrzykuje, pokazując swoją twarz z tak bliska, że wydaje się paskudna.- O, właśnie tak!

Sięga po kolejną kartkę wściekłym ruchem. Znów napisy.

Idą

Idą idą idą

idą tu

Nie otwieraj

idą

idą

i tak idą

-Doskonale.- syczy Ada. Wydaje się być...zła. Na odwrocie kartki narysowany jest ogromny"x". Przekłada papiery- znów zwykłe rachunki i tym podobne, których już nawet ja ani ona nie analizujemy. Odkłada je z impetem. Właściwie nie rozumiem, dlaczego ona wciąż się tym zajmuje. Ale być może sama tego nie pojmuje. Teraz energicznie sięga po pudełko, a ja dostrzegam coś, gdy pada na nie światło, coś, czego ona nie widzi. Znak "x". I wszystkie elementy do iebie pasują,("nie otwieraj") mam ochotę krzyczeć. Ada otwiera skrzynkę.

Przeszywający wrzask, drętwieję z przerażenia, telefon upada, upada tam, gdzie go znalazłam. Nic nie idać. Dywan tłumi także dźwięki. Tym razem cisza trwa i trwa. I kiedy tak siedzę w odrętwieniu, telefon powoli się podnosi, cały czas kamerą do ziemi, tak, że widzę tylko oddalający się dywan.

Proszę, żeby to był tylko głupi żart- modlę się, lecz przed oczmi staje mi tamten uśmiech siostry. I wtedy jakiś głos, na pewno nie jej głos, przemawia- cały czas filmując dywan. Głos jest schrypnięty i trzeszczący, a zarazem brzmi, jakby jego właściciel miał gardło pełne śliny.

-Asia...siostrunia...My tu na ciebie czekamy. My...przyszliśmy. W końcu.

Filmik się urywa, a na strychu ktoś uderza czymś o podłogę.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • NIka 18.11.2015
    No nie powiem, chciałoby się wiedzieć, co było dalej :p
  • Helena 18.11.2015
    Ale że o co chodzi.....?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania