Szkło i popiół Cz.1

Płonęłaś w moich snach jak liść ołowiu,

co w dłonie się wbija – a nie grzeje,

szłaś cicho przez moje bezkresne połowy

jak szept, co umiera, nim dojrzeje.

Oczy miałaś jak deszcz – bez początku,

spadały na mnie – lecz nie mogłem pić,

z ust twych rosły róże z braku dotyku,

a każda była jak nieistniejący mit.

Nocą świat się zawężał do twego imienia,

którego nie śmiałem wypowiedzieć w głos,

i tylko wiersz – ten cichy ślad istnienia –

niósł Cię, jak łódź, przez mój ciemny los.

Nie byłaś mi dana – jak wojnie wiosna,

jak śmierci szept, co mówi: „zostań”.

Byłem snem – ty światłem w nim.

Niekochani – lecz wciąż żywi w niby-życiu, w niby-cudzie, w niby-śnie...

Następne częściSzkło i popiół Cz.2

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania