Szpital psychiatryczny cz.3
Popatrzyłem na psychologa ze zdziwieniem. - O co Panu chodzi? - zapytałem. - Nie wiesz wszystkiego o Janku – odpowiedział. - Czego nie wiem? - popędziłem go. - Janek nie miał tylko depresji. Janek był chory trochę inaczej niż wy. Miał chorobę afektywną dwubiegunową. - wyjaśnił. - Co to? - zapytałem. - Choroba ta charakteryzuje się występowaniem epizodów depresji, manii/hipomanii lub epizodów mieszanych – wyjaśnił. - Nic nie rozumiem. Dlaczego więc był na oddziale terapeutycznym? Czy nie powinien być na oddziale zamkniętym? - zapytałem. - Chorobę Janka stwierdzono dzień przed jego próbą samobójczą, jak się później okazało udaną. Na kamerach sprawdzono dzień w którym zostało podpalone ostatnie piętro. Doszliśmy do tego, że na nagraniach jest Janek i to on podpalił budynek. Po tym gdy otrzymałem tą wiadomość razem z psychiatrą przeprowadziliśmy badanie na którym wyszło, że Janek został źle zdiagnozowany i nie ma depresji, lecz tylko epizodyczne jej objawy. Niestety co za tym idzie miał również epizodyczne objawy hipomanii i mani. Mania to moment kiedy jesteś szczęśliwy przez dany czas, a za kilka chwil masz depresję i wtedy nie widzisz sensu istnienia. Ludzie z tą przypadłością częściej popełniają samobójstwa, bo uważają, że nie da się żyć jeden dzień pełnią szczęścia a drugi nie widzieć sensu życia. Z największego dna do największego szczęścia i tak cały czas. Nie wiemy jednak dlaczego to zrobił. Dlaczego podpalił ostatnie piętro. Miałeś z nim najbliższy kontakt, może wiesz dlaczego to zrobił? - zapytał. - Nie, nie wiem, ale czy to teraz ważne? - zapytałem. - Dla nas bardzo. Czy chcesz porozmawiać o waszej relacji i o tym jak się czujesz? - zapytał. - Nie. Naprawdę jedyne czego teraz chcę to spokoju. Świętego spokoju. - powiedziałem. - Dobrze, pamiętaj że jestem do twojej dyspozycji – powiedział z lekkim uśmiechem i wyszedł. Było mi ciężko przyswoić że Janek umarł, ale było mi naprawdę lepiej gdy poznałem przyczynę śmierci chłopaka. Chciałem jak najszybciej wszystko powiedzieć dziewczynie. Wyszedłem do pokoju pielęgniarek. Otworzyła mi ta niemiła blondyna. Świetnie. - Co się stało? - zapytała niemile. - Chciałbym dostać przepustkę na spotkanie się z dziewczyną z oddziału niżej – powiedziałem nerwowo wyczekując reakcji blondynki. - Zapewne z Cecylią. Spotkacie się na stołówce. Teraz nie. - odpowiedział. - Ale to ważne. Proszę...-prosiłem. - A dlaczego chcecie się tak koniecznie spotkać? Planujecie ucieczkę? Ta Cecylia… czy ona kiedyś przestanie robić problemy? - mówił jakby do siebie. - Nie! Oczywiście, że nie chcemy uciec. Wie pan, że mój przyjaciel umarł. Potrzebuję z kimś pogadać – wyjaśniłem. - Był u ciebie psycholog. Po co chcesz tyle gadać? Wracaj do swojego pokoju – odpowiedział. No tak. Niezawodny personel szpitala. Masz problem? Idź do pielęgniarek. Odpowie ci: po co chcesz tyle gadać… Mimo, że blondyna się nie zgodziła i tak wyszedłem z oddziału. Te głupie pielęgniarki go nawet nie zamykają…
Niestety oddział kobiecy był zamknięty, ale szczerze wątpiłem, że Cecylia będzie marnowała czas wolny na siedzenie w pokoju. Ona zawsze dzieli swój czas tak żeby się nie nudzić. Zobaczyłem kobiecą sylwetkę. Na korytarzu było trochę ciemno, więc nie widziałem dokładnie, ale mimo wszystko byłem pewien, że to Cecylia. Podbiegłem do dziewczyny i ją przytuliłem. - Już wszystko wiem. Janek nie umarł przeze mnie. Był chory na jakąś chorobę której nazwy teraz nawet nie pamiętam. - powiedziałem wtulony w ramię dziewczyny. Objęła mnie jedną ręką, a po chwili się gwałtownie odsunęła. - Co tu się dzieje? - usłyszałem za sobą głos Cecylii. - Cecylia? - popatrzyłem na dziewczynę za mną po czym na dziewczynę przede mną. - Dlaczego przytulasz Ewę? - zapytała jakby zażenowana. - Myślałem, że to ty – powiedziałem nerwowo. - Pomyliłeś mnie z nią? - zapytała jakby nie mogła w to uwierzyć. - Ja tylko stałam – broniła się Ewa. - Nie pytam się o nic ciebie, Ewa – wydukała Cecylia. - Przepraszam. Naprawdę myślałem, że to ty. Chciałem ci przekazać świetną wiadomość – powiedziałem. - Janek jednak żyje? - zapytała na co mina mi trochę zrzedła. - Nie przywróciłem jej życia, ale poznałem o niej prawdę. Znam powód dla którego się zabił. - powiedziałem. - Jaki? - zapytała zaciekawiona. - Miała taką chorobę. Nie za bardzo pamiętam jak ona się nazywa umm… choroba… jakaś dwubiegunowa – zacząłem próbując sobie przypomnieć. - Choroba afektywna dwubiegunowa – odezwała się Ewa przez co zwróciłem na nią uwagę. - Właśnie! Nie był chory tylko na depresję. Depresja to był tylko epizodyczny objaw jego choroby. Wszyscy myśleli, że jest już zdrowy, bo żył pełnią życia, ale on tak naprawdę był na najniższym dnie swojego życia. Nie chodziło mu o mnie ani o ciebie, jemu chodziło o samego siebie. On miał problem ze sobą. Nienawidził siebie i swojego stanu. Bał się siebie. - wyjaśniłem. - Hej, Maks! Kto ci pozwolił wyjść z oddziału?! Wracaj tu natychmiast! - wykrzyczał blondyn. - A wy dziewczyny, co? Macie przepustkę żeby chodzić po szpitalu? - zapytał. - Już wracamy – odezwała się Ewa. Cecylia pocałowała mój policzek i poszła na swój oddział. Od czasu śmierci Janka strasznie pilnują szpitala. Pielęgniarki non stop robią obchód. Wszedłem za pielęgniarką na swój oddział. Kazała mi iść za nią do gabinetu lekarz prowadzącej. - Maks znowu uciekł z oddziału – poskarżyła się blondyna co zwróciło uwagę lekko siwej kobiety. - Maks, czy masz mi coś do powiedzenia? - zapytała lekarka. - Chciałem się zobaczyć z dziewczyną – odpowiedziałem. - Ale nie miałeś na to przepustki – wyjaśniła lekarka. - Potrzebowałem jej coś przekazać. Przepraszam – przeprosiłem spuszczając głowę. Lekarka ruchem ręki wskazała żeby pielęgniarka wyszła co następnie zrobiła. - Powiedziałabym „żeby mi to było ostatni raz”, ale wiem, że jeśli będziesz mieć potrzebę to i tak uciekniesz – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. - Nie… naprawdę. Będę się trzymać zasad – odpowiedziałem sam nie wierząc w swoje słowa. - W szpitalu nie mamy za zadanie karać, lecz leczyć, więc nie obawiaj się o konsekwencje, ale wiedz, że pielęgniarki będą cię miały na oku. Teraz wróć do pokoju – powiedziała lekarka uśmiechając się. - Zdaję sobie z tego sprawę, do widzenia – pożegnałem się i wyszedłem. Uff… myślałem, że będzie gorzej.
Od śmierci Janka minął już tydzień. W przyszłym tygodniu wychodzi Cecylia, ale myślę, że będzie na mnie czekała. Ja muszę odsiedzieć jeszcze swoje, ale już niedługo będę mógł wyjść i w końcu być wolny. Razem z Cecylią i właściwie Ewą też zaplanowaliśmy przyszłość. Chcemy iść na studia do jednego miasta, więc myślimy o wspólnym mieszkaniu w trójkę, przynajmniej na początku. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Wiem na pewno, że będzie spoczywać na mnie duża odpowiedzialność i na pewno te lepsze i gorsze chwile. Chcę iść na psychologię. Pobyt w szpitalu zmienił moje życie , nie w ten sposób w jaki powinien. W szpitalu mamy nauczyć się żyć samodzielnie i nauczyć się patrzeć na świat z perspektywy optymisty. Ja natomiast nauczyłem się być przewidujący i nieufny, ale doceniłem swoje życie, bo mimo wielu krzywd może być dla mnie naprawdę barwne. Każdy ma swoje wzloty i upadki. Niestety życie tak się komplikuje, że więcej jest upadków z których i myślę, że każdy się ze mną zgodzi, jak nie teraz to za pewien czas ciężko wyjść na szczyt, ale te wzloty wynagradzają każdy upadek, i pokazują że warto. Warto pamiętać, że wszystko się dzieje po coś. Czasem wydaje ma, się dlaczego Bóg ze mnie zażartował? No wybaczcie, ale każdy mu si się kiedyś pośmiać. Nawet, jeśli sytuacja nie jest zabawna tylko bardzo poważna.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania