szpong wchodzi do biblioteki zapadłej parafii na ziemiach wschodnich

pomarańczowe kule

na szczycie biblioteki

szkarłatne zające

między książki

ożywiły ociężałe spojrzenie szponga

na monotonię monochromatycznych grzbietów

zapadłe wysuszone kadawery bez ruchu

z żebrowaniem obciągniętym wysuszoną skórą

płaskich portretów trumiennych z tego samego warsztatu

z tytulaturą startą wiekami sunących poń paluchów

pozłotą liter epitafijnych napisów

wtartą atom po atomie

w kolana i dłonie

czytających

wszystko utlenione w szarość pyłu

grynszpanu kuprytu korundu aluminy

którzy enzymatycznie byli tu czytali czytający z miłością

zamyśleni nad setki razy w mantrach koronkach przez te same słowa

szpong nabrał w płuca powietrza wchodząc

w przestrzeń beztlenową

tchu zostawił tyle

by zdmuchnąć choć

warstwy naskórków i pajęczyn

żrących tlenków

ze szkarłatnych zajęcy

przywrócić kolor i kątową prędkość

pomarańczowym kulom na szczycie biblioteki

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania