Szwy
Powoli zamykam oczy.
Ciemność, która mnie otacza, przybiera kształty.
Witaj, stary przyjacielu. Nie cieszę się z twojego powrotu.
Podobno nawet w najtrudniejszych chwilach można odnaleźć szczęście, ale nie mam pojęcia jak zapalić światło.
Nie wiem, czy nazwać to bólem, żalem czy rozczarowaniem. Nieważne.
To uczucie rozdziera mnie nieustannie, dzień po dniu, nie próżnując.
Po czym sprawne dłonie zszywają mnie na nowo,
tylko po to, by znów rozerwać szwy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania