Szyfr bezmyślny
"szyfr bezmyślny" (7 kwietnia 2oo7, godzina 4:36)
złem podszyłem się dobrym
zbyt daleko moje blisko
jestem szyfrem bezmyślnym
który widział wszystko
nie wbijaj wzroku w gardło
pielęgnuj cień wilgotny na policzkach
przyjdź mu z pomocą
na twoje własne zawsze odrzuć czystość
nie jestem gałęzią wśród kamieni
łuczywem któremu dzień zgasł
wykrzywiając gryfy i rozumy
wypadł mi z rąk wątłych
a ja patrzyłem
choć woda nie stała się bardziej mokra
i spotkała upragnioną ziemię
to co chciało się powiedzieć nagle
umilkło
brzmienia romantyków
aplauzów na znak
złości i nienawiści kliny
wbite w serca
ziemie
weź w ramiona dwa rękawy
znak
i sen
wokół szyi zwiąż rzemienie
Komentarze (8)
Bardzo bym nie chciała żebyś pomyślał, że zajrzałam w Twoje wiersze bo rewizyta, bo tak wypada czy coś w tym stylu...
Tak sobie pomyślałam, że będzie mi blisko do tego co i jak piszesz i tak jest. Narazie tu przystanę i dam sobie chwilę na ułożenie w głowie tego co chcę napisać, bo u mnie z tym ciężko.
Dobrej nocy :)
Roma, "na razie" piszemy rozdzielnie. Nie pierwszy raz Ci się to zdarza...
Gramatyk, dziękuję. Zapamiętam i będę się pilnować.
A ja bym nie chciał żebyś pomyślała, że z pododbnego powodu czytam Twoje. Czytam je dla siebie bo trafiasz w czułe punkty i poruszasz kwestie rzadko poruszane gdzie indziej. I jeszcze ten czarny humor tak dosadny, a jednak taki efemeryczny i delikatny zarazem. Rzadko kiedy mam cokolwiek do powiedzenia, a jednak coś przeze mnie mówi, gdy czytam co piszesz. To prawdopodobnie jedyny powód.
Stasiuk, uciekł mi gdzieś ten komentarz. Miło mi to czytać, zwłaszcza, że jako jeden z niewielu doceniasz moje poczucie humoru :)
To bardzo dobry powód.
*Stasiu
Szyi, nie "szyji".
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania