Ta jedna ulica
poeci na wyścigi piszą o wiośnie
zakwitła
wybuchła
rozszalała się
w szarej nagiej od uczuć ulicy
wyciągnięta ręka
marznie
od rana było tylko trochę promyków
liczy niecierpliwie każdą złotówkę
w starym spłowiałym od trosk kapeluszu
zanim policzy pogardliwe spojrzenia
byle do zmierzchu
będzie można wreszcie nakryć kocem
stare kości i pomyśleć
że na jutro bóg zaplanował tą samą rolę
poeci na wyścigi piszą o wiośnie
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania