Ta przyjaźń
Byłaś dla mnie wszystkim. Byłaś jak siostra, ale z czasem zaczęłam rozumieć, że dla ciebie ta relacja miała sens tylko wtedy, kiedy wszystko było po twojemu. Oczekiwałaś, że będę na każde twoje zawołanie, że zawsze znajdę dla ciebie czas, siłę i zrozumienie — nieważne, ile sama miałam na głowie.
Widziałaś tylko moje błędy i moje wady. Potrafiłaś wypominać mi każde potknięcie, ale swoich błędów już dostrzec nie umiałaś. Wymagałaś ode mnie szczerości, a sama potrafiłaś prosto w oczy zaprzeczyć słowom, które wcześniej powiedziałaś. I chyba właśnie to boli najbardziej — zaufać komuś tak bardzo, a później zacząć zastanawiać się, czy wszystko, w co wierzyłaś, było w ogóle prawdziwe.
Starałam się. Naprawdę się starałam. Starałam się być najlepszą wersją siebie, mimo że przytłaczał mnie natłok obowiązków i własne problemy. Ale ty tego nie widziałaś. Nie próbowałaś zrozumieć. Liczyło się tylko to, że nie jestem dostępna wtedy, kiedy ty tego chcesz.
Najgorsze jest to, że przez długi czas myślałam, że problem jest we mnie. Że może za mało robię, za mało daję, za mało się staram. Dzisiaj już wiem, że żadna relacja nie powinna sprawiać, że człowiek ciągle czuje się winny tylko dlatego, że nie potrafi spełnić wszystkich oczekiwań drugiej osoby.
Nie jestem idealna. Popełniłam błędy i potrafię się do nich przyznać. Ale ty chciałaś widzieć we mnie wyłącznie winowajcę, bo łatwiej było wskazać palcem na mnie, niż spojrzeć na samą siebie.
Dałam ci więcej, niż powinnam. Więcej czasu, cierpliwości, wybaczenia i serca, niż kiedykolwiek dostałam w zamian. A mimo to ciągle było za mało.
Może kiedyś zrozumiesz, że nie straciłaś kogoś, kto był idealny. Straciłaś osobę, która mimo wszystko próbowała zostać. Osobę, która wybaczała rzeczy, których nie powinna wybaczać. Osobę, która walczyła o tę relację nawet wtedy, gdy druga strona już dawno przestała walczyć.
I wiesz co jest najboleśniejsze? Że musiałam odejść od kogoś, kogo kiedyś uważałam za rodzinę, żeby w końcu przestać tracić samą siebie.
Nie mam już siły udowadniać swojej wartości komuś, kto od początku widział tylko moje najgorsze momenty. Ty możesz dalej uważać, że wszystko było moją winą. Ja już nie zamierzam dłużej tłumaczyć się z rzeczy, których nie zrobiłam, ani przepraszać za to, że mam swoje życie, obowiązki i granice.
Bo przyjaźń nie polega na tym, że jedna osoba daje z siebie wszystko, a druga tylko wymaga. A ja w końcu zrozumiałam, że czasami największym szacunkiem do samej siebie jest odejście od osoby, którą kiedyś kochało się jak siostrę.
Komentarze (1)
Odcięcie. Najlepsze co w tej historii mogło się wydarzyć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania