Tajemnica starego zegara

W małym miasteczku, otoczonym lasami i jeziorami, stał stary, opuszczony dworek. Mieszkańcy omijali go szerokim łukiem. Mówiono, że w środku wciąż tyka zegar, choć nikt nie nakręcał go od lat.

Pewnego jesiennego popołudnia Ada i Maks postanowili sprawdzić, ile w tych opowieściach jest prawdy.

- Naprawdę chcesz tam wejść? - zapytała Ada, patrząc na skrzypiące drzwi dworku.

- Jeśli nie my, to kto? - uśmiechnął się Maks. - Musimy w końcu przestać wierzyć w plotki.

Drzwi otworzyły się z przeciągłym jękiem. W środku panował półmrok, a w powietrzu unosił się zapach kurzu i starego drewna. Na ścianie w holu wisiał ogromny zegar z wahadłem.

Tik-tak. Tik-tak.

- Słyszysz to? - szepnęła Ada.

- Tak... On naprawdę działa.

Zegar wskazywał godzinę trzecią, choć było już po czwartej. Wahadło poruszało się równo, jakby ktoś dopiero co wprawił je w ruch.

- Musimy mu się przyjrzeć z bliska - powiedział Maks. - Może to zwykły mechanizm, który jeszcze się nie zepsuł.

Podeszli ostrożnie. Na tarczy zauważyli drobne rysy, jakby ktoś próbował ją otworzyć. Ada dotknęła delikatnie szkła.

- Myślisz, że ktoś tu przychodzi? - zapytała.

- Jeśli tak, to musimy się dowiedzieć, kto i dlaczego - odpowiedział Maks stanowczo.

Nagle zegar wybił trzy razy. Zbyt głośno. Zbyt donośnie.

Za nimi rozległ się trzask. Drzwi do salonu powoli się uchyliły.

- Tego już za wiele - wyszeptała Ada. - Może powinniśmy wyjść?

- Nie. Teraz tym bardziej musimy sprawdzić, co tam jest.

Weszli do salonu. W rogu stało biurko, a na nim leżał zeszyt pokryty kurzem. Maks podniósł go ostrożnie.

- Spójrz... To czyjś dziennik.

Ada zajrzała przez jego ramię.

- "Jeśli ktoś to czyta, musi wiedzieć, że zegar nie mierzy czasu, lecz pilnuje tajemnicy..." - przeczytała na głos.

Oboje spojrzeli na siebie z niepokojem.

- Pilnuje tajemnicy? - powtórzył Maks. - Musimy przyjrzeć się temu dokładniej.

Przewrócili kilka stron. Z zapisków wynikało, że dawny właściciel dworku ukrył coś cennego i powiązał to z mechanizmem zegara. O określonej godzinie miała otworzyć się skrytka.

- Może dlatego zegar wciąż działa - powiedziała Ada. - On odlicza do czegoś.

- W takim razie musimy zostać do pełnej godziny - zdecydował Maks.

Czas dłużył się niemiłosiernie. Gdy wskazówki ustawiły się równo na dwunastej, zegar zadrżał. Wahadło zatrzymało się, a tarcza powoli odchyliła się do przodu.

W środku znajdowała się mała, metalowa skrzynka.

- Udało się - szepnęła Ada. - Ale czy powinniśmy ją otwierać?

- Skoro już tu jesteśmy, musimy dokończyć to, co zaczęliśmy.

W skrzynce nie było złota ani klejnotów. Leżały w niej stare fotografie i list. Były to wspomnienia rodziny, która kiedyś mieszkała w dworku - dowód ich historii i miłości do tego miejsca.

Ada uśmiechnęła się z ulgą.

- To żadna klątwa. To tylko czyjaś przeszłość.

- Widzisz? Czasem musimy przyjrzeć się czemuś bliżej, żeby zrozumieć, że strach rodzi się z niewiedzy.

Zamknęli skrzynkę i ostrożnie odłożyli ją na miejsce. Wychodząc z dworku, spojrzeli jeszcze raz na zegar. Tym razem milczał.

A plotki w miasteczku?

Cóż - od tego dnia były już tylko opowieścią o dwójce przyjaciół, którzy odważyli się sprawdzić prawdę.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Buba 6 godz. temu
    Piękny przekaz, historia nawet mnie wciągnęła. Długość też myślę adekwatna dla dzieci. Szczegóły wprowadzają niezwykły klimat (np podrapana tarcza zegara). W skrócie fajne :3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania