Poprzednie częściTajemnica starego zegara

Tajemnica zamkniętego pokoju

W starym dworku na obrzeżach miasta panowała cisza, którą przerywał jedynie stukot deszczu o wysokie okna. Dworek wyglądał tego wieczoru jeszcze bardziej tajemniczo niż zwykle. Na końcu długiego korytarza znajdował się zamknięty pokój, do którego od lat nikt nie zaglądał.

Młoda Antonina przyjechała tam po śmierci swojego wuja, aby uporządkować rodzinne sprawy. Gdy tylko przekroczyła próg domu, przywitał ją starszy lokaj o siwych włosach i nienagannych manierach.

- Dobry wieczór, panienko Antonino - powiedział, lekko się kłaniając. - Nazywam się Kajetan. Pański wuj bardzo nalegał, abym został tu do czasu pani przyjazdu.

- Dziękuję, Kajetanie - odpowiedziała, zdejmując mokry płaszcz. - Ten dom wydaje się większy, niż pamiętam z dzieciństwa.

Lokaj uśmiechnął się blado.

- Niektóre miejsca rosną wraz z naszymi wspomnieniami.

Antonina spojrzała na ciemny korytarz.

- Czy wszystkie pokoje są nadal używane?

Kajetan zawahał się przez chwilę.

- Prawie wszystkie. Jeden pokój pozostaje zamknięty od wielu lat.

- Dlaczego?

Lokaj spuścił wzrok.

- Tego pański wuj nigdy mi nie wyjaśnił.

Wieczorem, podczas kolacji, ciekawość Antoniny tylko rosła. Wiatr uderzał w szyby, a płomień świec drżał niespokojnie.

- Kajetanie, czy ten zamknięty pokój znajduje się na końcu korytarza na piętrze? - zapytała.

- Tak, panienko.

- Co się tam wydarzyło?

Lokaj odłożył sztućce.

- Dawno temu mieszkała tam siostra pańskiego wuja. Była utalentowaną pianistką. Pewnej nocy zniknęła bez śladu.

- Zniknęła? I nikt jej nie odnalazł?

- Nie.

Zapadła ciężka cisza.

Tej samej nocy Antonina nie mogła zasnąć. Usłyszała cichy dźwięk fortepianu dochodzący z góry. Narzuciła szlafrok i wyszła na korytarz. Melodia była smutna i powolna.

Przy schodach stał Kajetan z lampą naftową w dłoni.

- Panienka też to słyszy? - spytał cicho.

- Tak... Kto gra?

Lokaj wyglądał na przerażonego.

- W tym domu od lat nie ma fortepianu.

Antonina poczuła dreszcz.

- To niemożliwe.

Muzyka ucichła równie nagle, jak się pojawiła.

- Musimy zobaczyć ten pokój - zdecydowała.

- Panienko, może lepiej zaczekać do rana...

- Nie. Teraz.

Kajetan wyjął z kieszeni stary klucz. Drżącą ręką otworzył drzwi. W środku unosił się zapach kurzu i starych książek. Pokój był niemal pusty - stało tam tylko zakryte białym płótnem pianino oraz fotel przy oknie.

Antonina powoli podeszła do instrumentu.

- Więc jednak tu jest...

Lokaj przełknął ślinę.

- Nigdy wcześniej nie widziałem go odkrytego.

Na pianinie leżała koperta. Antonina otworzyła ją ostrożnie.

- "Jeśli ktoś czyta ten list, oznacza to, że prawda wreszcie musi ujrzeć światło dzienne"... - przeczytała na głos.

- Co tam jest napisane? - zapytał Kajetan.

Antonina zbladła.

- Mój wuj ukrywał swoją siostrę przez wiele lat. Ludzie uznali ją za zaginioną, ale ona była chora i nie chciała nikogo widzieć.

- To niemożliwe... - wyszeptał lokaj.

- Posłuchaj dalej. "Po mojej śmierci pokój ma zostać otwarty, a fortepian oddany do szkoły muzycznej."

Kajetan usiadł ciężko na fotelu.

- Całe życie wierzyłem w inną historię.

Antonina spojrzała na stare pianino.

- Czasem prawda jest mniej straszna niż tajemnice, które tworzymy.

W tej chwili wiatr ucichł, a dom pogrążył się w niezwykłym spokoju. Pokój, który przez lata budził lęk, przestał być miejscem sekretów. A stary lokaj po raz pierwszy od dawna wyglądał tak, jakby ogromny ciężar spadł mu z ramion.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Hubert Marianowicz

    Mądra, piękna i trzymająca w napięciu lektura :) Pozdrawiam serdecznie i zostawiam ocenę 5.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania