Tajga
Gdzieś na krańcu tego parszywego świata żył starszy człowiek zwany Jagerem. Mieszkał on w surowym klimacie tajgi. Nie miał rodziny, jego jedynym kompanem był jakiś młodzieniec którego nazywał "czarnym". Ich dom znajdował się daleko od najbliższej cywilizacji. Wyrużniali dwie pory roku-zimę czyli plagę i wiosne czyli zbawienie. Ledwo wiązali koniec z końcem, jedzenia było mało a jeśli chcieli przeżyć musieli być silni, czasy były okrutne a tajga i jej prorocy nie brali jeńców. Był początek wiosny , śnieg topniał a Jager z kompanem pili za swoje zdrowie, bo przecież udało się im przeżyć kolejną zimę a już trzeba było przygotowywać się na następną
Komentarze (8)
To jest wstęp do wstępu? Bardzo, krótki tekst, są błędy. Chociaż jeśli to jest próba pokazania pomysłu, no to pomysł mi się podoba. Lubię takie klimaty. Może ktoś inny napisze ci coś bardziej sensownego niż ja. Pozdrawiam
Pomysł też mi leży. Gra na wyobraźni - takiej trochę filmowej. Początek ciekawy - jak dla mnie. Tak troszkę mi przypomina styl - S.Kinga.
Ale ja mam czasami pokręcone skojarzenia. Za mało, żeby powiedzieć więcej. Pozdrawiam.
Jak chcesz coś tego typu dodawać, to lepiej wypuszczaj dłuższe rzeczy z jakimś sensem. Widzę, że to twój pierwszy wpis, więc nie będę krzyczał...
Ale 1 dam, żebyś wiedział, że jesteśmy tutaj w jakimś stopniu "poważni", przynajmniej w procencie
Kurczę, napisane w miarę poprawnie, pomysł ciekawy, tylko krótkie strasznie. Nie bój się pisać, rozwijaj fajne pomysły. To co napisałeś to nawet jeden akapit nie jest. Można więcej i lepiej. Pozdro.
Tajga to dobre miejsce na horror. Teraz trzeba to jeszcze rozpisać, a może być ciekawie.
No nie, raczej chwilowo nie. Do rozwinięcia, do poprawy lub, jeśli nie wybierasz żadnej z opcji - do kasacji.
Bez oceny.
Dziękuję za obiektywną opinię.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania