tak jak miłość, tylko pisze się inaczej.
czas pozwolił nam na chwilę
możemy się wydarzać
być nie na miejscu
lepić poranki z masła i cynamonu
w słowa wplatać trzy po trzy
możemy biec na szafot
bez końca bredzić w limonkach
by tracić głowy dla siebie
światu możemy zabierać dech
niebu gwiazdki
marzeniem jeszcze chwilę
Komentarze (12)
Bardzo mi się podoba :)
A mnie to bardzo cieszy, bo nie byłam do tego wiersza przekonana. Dziękuję :)
Jakąś mini dawno temu wyprodukowalam o marzeniach, z frazą: /życzcie im lekkiej naturalnej śmierci
przez spełnienie/.
PS. W "Zielonej mili" bohater przedstawia się /Nazywam się Coffey. Tylko dziwnie się to pisze. / - takie automatyczne skojarzenie z konstrukcja Twojego tytułu. :)
Chyba kojarzę, albo sobie dopowiadam. O takiej to można marzyć, i trzeba :)
Świetnie, że to wylapałaś, wiersz nawiązuje do "Zielonej mili" i tytułem i drogą na skazanie w kolorze limonki.
Roma, czyli dobrze poprowadzilas asocjacjami :) brawo!
TseCylia dziękuję :) trochę się nakombinowałam.
Miłość, to biologiczne mechanizmy człowieka
które zachodzą w nim.
Rozum zanika, a działają hormony.
wzrokowe, wyobraźnia.
Tętno wzrasta, oddech.
fascynacja obiektem.
Jeśli druga strona obserwacji to samo odczuwa
a nawet więcej.
To może być zalążkiem Miłości.
Literatura i poezja zjechała to słowo do białej kości.
NO!
Popyt i podaż. Ja tam o miłości i pisać i czytać lubię, fajnie się podrywać od ziemi. Dzięki za zajrzenie ;)
* poodrywać
Cynamonowe croissanty, Stephen King i pogubienie razem. Brzmi jak dobry dzień 🫡
No ba :) a nawet więcej niż dobry dzień.
Pozdrawiam i dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania