Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

"Tak, jak powiem "

"Tak, jak powiem"

Zamknęłaś drzwi? — zapytał.

— Tak.

— Dobrze. Teraz chcę, żebyś stanęła na środku pokoju. Boso. Plecami do mnie.

Odwróciła się. Czuła jego wzrok, zanim jeszcze coś powiedział.

— Zdejmij ubranie — polecił. — Powoli. Każdy ruch ma być świadomy.

Materiał zsunął się z ramion. Kiedy pochyliła się lekko, żeby odłożyć go na krzesło, zatrzymał ją głosem.

— Zostań tak.

Zamarła w pół ruchu.

Jego spojrzenie przesuwało się po linii jej pleców, po biodrach, po napięciu, które pojawiło się w jej ciele, gdy zrozumiała, że jest obserwowana. Nie oceniana — oglądana.

— Teraz pończochy — powiedział ciszej. — Chcę, żebyś założyła je pochylona.

Uklękła jedną nogą na podłodze, drugą ugięła. Gdy sięgnęła po pończochę, jej ciało naturalnie wypięło biodra. Materiał sunął powoli po łydce.

On nie odzywał się od razu.

Jego wzrok skupił się dokładnie tam, gdzie wiedziała, że się skupi — na napięciu mięśni, na krzywiźnie bioder, na tym, jak jej ciało reaguje na sam fakt bycia obserwowaną.

— Nie prostuj się — powiedział w końcu. — Tak jest idealnie.

Naciągała pończochę wyżej, centymetr po centymetrze. Każdy ruch był powolny, przeciągnięty. Druga noga poszła jeszcze wolniej.

— Czujesz, jak zmienia się twoje ciało? — zapytał.

— Tak.

— To dobrze. O to chodzi.

Kiedy wstała, nie kazał jej się odwracać.

— Teraz harnesy. Paski mają leżeć równo. Chcę widzieć, że się starasz.

Zapięła pierwszy. Drugi. Trzeci. Paski układały się na biodrach, podkreślając linię talii. Każde kliknięcie było jak potwierdzenie decyzji.

— Stań prosto — powiedział. — I zrób krok do przodu.

Zrobiła.

— Jeszcze jeden.

Czuła, jak jej krok w szpilkach będzie inny, choć jeszcze ich nie założyła.

— Teraz załóż szpilki — dodał. — Wysokie. Chcę, żebyś musiała kontrolować każdy ruch.

Pochyliła się ponownie. Tym razem wolniej. Świadomie. Wiedząc, że jego spojrzenie znów jest dokładnie tam, gdzie napięcie mówi więcej niż słowa.

— Dobrze — powiedział nisko. — Bardzo dobrze.

Kiedy wstała, jej sylwetka była inna. Wyższa. Bardziej skupiona.

— Podejdź do lustra — polecił. — Spójrz na siebie. Taką, jaką jesteś teraz.

Patrzyła. I wiedziała, że to nie strój był kluczowy.

— Teraz usiądź na brzegu łóżka — ciągnął. — Plecy prosto. Kolana razem. Ręce na udach.

Usiadła.

— I teraz nic nie rób — dodał. — Czekanie to też polecenie.

— Jak długo?

Pauza. Długa. Celowa.

— Dokładnie tak długo — odpowiedział — aż przestaniesz tylko wykonywać instrukcje,

a zaczniesz chcieć.

Cisza zgęstniała.

A wyobraźnia zrobiła resztę.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania