Poprzednie części:  tak mi ciebie brak

tak mi brakuje ciebie

przed podróżą słuchałem ojca słów

zastygłem na posterunku z karabinem

nie zobaczyłem go już nigdy więcej

rozpłynął się we własnym niebie

brakowało go

samotność pachniała jego zapachem

mundur w szafie orkiestry straży ogniowej

gdy w helikon dął

włos jeżył się na głowie

serce drgało basem mocniej

żegnaj do zobaczenia tyle dopowiedzenia

co zrobiłem z życiem

wysłałeś jak posłańca

na krańce świata

skąd ciężko wrócić pod strzechę

by naprawić stary płot

tego nie da się naprawić

tkwię gdzieś z raną w sercu

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu

    Mocne i jakże realistycznie ujęte.

  • Yaro

    Dziękuję za komentarz. Prawda w tekście jest ważna. Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania