Tak po prostu

Mieliśmy tak wiele do stracenia – rodzina,

a to wszystko jeszcze coś znaczy.

Dla kogo żyć?

Bo chyba nie dla siebie. Tak myślą inni,

a ty?

 

To był nasz drugi raz razem, luty, zawiało.

Przybiegłaś szczęśliwa, nagość była niczym ołtarz,

śliwowica dostroiła struny. Mieliśmy tylko te kilka dni.

I nie padło to jedynie ważne słowo.

 

Nigdy, przenigdy, zapamiętaj, nie mów, że kochasz – obiecaj.

Obiecałem.

 

Czas zakręca, wracają zamroczone motyle,

żona wpada na pomysł odwiedzin,

tu i teraz, w przerwie kontraktu.

 

Spotkanie na schodach – nigdy więcej

nie rób mi takich niespodzianek. Kto to kochanie?

Nikt.

 

Znowu zawiało, śniegiem pokryła Krynica.

Nasze miłości, malutkie flirty zamienione w coś więcej,

wyobrażenia o wielkim uczuciu, trwałości życia

przykryła warstwa śniegu.

 

Klakson autokaru

przypomniał, że odjeżdżamy. Mijając Hawanę,

jak zawsze,

wciskamy reset.

Życie, jak komputer, może się zawiesić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Nuria 05.09.2021
    Tak po prostu...podoba mi się.
    A ostatni wers do bólu prawdziwy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania