Taki dzień
I kiedyś przychodzi taki dzień,
którego nawet dniem nazwać nie można
inne, silniejsze
mocniej ukryte w człowieku.
Czasami, a wtedy zazwyczaj
tak bardzo boli,
że nie wiadomo czy to serce, czy to kości
czy wątroba od litrów zapominania.
Budzisz się, uśmiechasz, oddychasz
i nagle boli wszystko
jakby wszystko miało się rozpaść
zapaść, pod ziemną, trzy metry pod ziemią.
Łakniesz powietrza, tchu albo
żeby bez.
Nie chcę takich nieb,
gdzie niebem nieba nazwać nie można
i wciąż, od nowa, od rana
boli.
Czy jestem Ci coś winna?
Komentarze (23)
Czytnąłem, ale nie wiem, co o tym myśleć
Czyżbym Okropnego wprawiła w konsternację (?)
xxECxx niee, po prostu czasem nie mam nic do powiedzenia - ale komunikuję, że przeczytałem.
Okropny dziękuje, że się skusiłeś :)
Mnie nurtuje ostatnie pytanie: " Czy jestem Ci coś winna?" – filozoficzne...
Ekhm... zamierzone to było :)
xxECxx odpowiadasz sobie na to pytanie? Czy jest ono retoryczne już tylko dla Ciebie?
Neurotyk nie szukam odpowiedzi... nie chcę mącić swojego spokoju :)
xxECxx, spokoju Ci życzę :)
Neurotyk zawsze i wszędzie, dziękuje
5 ;)
Dziękuje :)
Podoba mi się ta ostatnia zwrotka, bardzo nawet, no i świetnie współgra z pozostawionym na zakończenie pytaniem, retorycznym, ale wymownym. Jest w tym jakiś urok, w tej stracie i w tych emocjach, które czuć nawet w kościach. Dorzucę 5. :)
Dziękuje bardzo :)
Myśle ze większość osób miewa takie odczucie w pewnym momencie swojego życia ale u ciebie doskonale dopełnia to pytanie zawarte w ostatnim wersie, to zawsze jest problem, co komu jesteśmy winni? Czy wogole cokolwiek?
Skoro siedzisz w mej głowie, to muszę być Ci coś winna...
Dziękuje, że się pojawiłeś u mnie :)
xxECxx cała przyjemność po mojej stronie. Lubię odwiedzać twoje teksty a w twojej głowie jest bardzo wygodnie ;) może to ja jestem tobie coś winien za to ze pozwalasz mi w niej siedzieć? Czynsz, czy coś?
Nazareth hahaha pod koniec miesiące wystawie Ci fakturę :)
Ale myślę, że to wina Twojej nieobecności.
xxECxx co jest winą mojej nieobecności? O_o
"tchu, albo" - bez przecinka
"trzy metry pod ziemią." - czy słusznie odbieram odwołanie do książki/filmu "Trzy metry nad niebem"? Nawet jeśli nie, to wyszło cudne przeciwieństwo
Przykry tekst, aczkolwiek bardzo mi się podoba, chociażby przez to ostatnie postawione przez Ciebie pytanie. No i widzę, że stare zdjęcie profilowe wróciło :) Zostawiam 5.
Człowiek to prosta maszyna, po prostu zatęskniłam, jestem chyba za bardzo sentymentalna...
Z tym odwołaniem to był tak, że najpierw napisałam, później pomyślałam o filmie/książce i zostawiłam, a niech się dzieje co chce :)
Miło mi, że się podobało i dziękuje :)
Tak jak Rasi skojarzyło mi się filmem/książką, co zmusiło mnie do dodatkowej refleksji nad tekstem, który wbrew pozorom nie jest łatwy w interpretacji. Można przypisać mu taką wielowątkowość, co pozwala interpretować go różnie. Podoba mi się. ;) 5
Bardzo trafnie to ujęłaś - wielowątkowość :)
Ja uważam, że każdy może zinterpretować na swój własny indywidualny sposób, wszystko zależy od tego w jakim etapie życia się znajduje, co czuje, co przeżywa dnia dzisiejszego, jakie ma wspomnienia i doświadczenia. I dlatego poezja jest tak bardzo niejednoznaczna :)
Dziękuje Ci ślicznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania