Takie tam refleksje na temat...
Mamy największe szanse na niedoczekanie któregoś z następnych dni. Mamy je dużo większe niż inni, chociaż nie jestem o tym przekonany do końca, bo Los bywa przecież różny. Już sam fakt, że tu jesteśmy świadczy o jego przewrotności. Jesteśmy tu bowiem przypadkiem. Nigdy miało nas tu nie być, a jednak się zjawiliśmy. Zjawiliśmy się tutaj, jakby wbrew wszystkim i wszystkiemu. Jakby wbrew wszystkim regułom rządzącym całym wszechświatem. Jesteśmy jakby skutkiem ubocznym pewnego eksperymentu. Kimś, kto zupełnie nie był planowany, ale jednak pojawił się zakłócając cały system.
Jesteśmy tu i wciąż trwamy. Nieco zalęknieni otaczającą nas rzeczywistością, ale walczymy z nią dzielnie, codziennie stając z nią w szranki. Codziennie się z nią pojedynkujemy i nasze starcia kończą się mniejszymi lub większymi zwycięstwami, co czasem bardzo nas dziwi, ale jednocześnie daje siłę do kolejnych pojedynków. To bardzo się przydaje.
Od początku staliśmy na przegranej pozycji. Nikt nie dawał nam absolutnie żadnych szans. Bukmacherzy nawet nas nie uwzględniali w swych zakładach. Staliśmy się jednak czarnym koniem tych rozgrywek. Nie wiem jednak dlaczego nadal nikt na nas nie stawia. Nawet my sami.
Wiemy, że mamy największe szanse na niedoczekanie któregoś z następnych dni, dlatego żyjemy tak, jakby każda obecna chwila miała być naszą ostatnią...
To takie tam refleksje na temat...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania