Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Także, no

Jakoś się pewnie pozbieram. Chociaż nie bardzo jest co zbierać, bo też mało co się rozpadło we mnie. I nie ma też nic nowego, czego bym nie znał, szkoda trochę, że przy Tobie musiałem sobie o tym przypomnieć. A Cię już nie ma. I poszedłem nakarmić królika, siadłem sobie chwilę przy kanapie i jakoś tak mi łza uciekła, najpierw jedna, potem druga, potem przypomniałem sobie albo zapytałem raczej, co ja właściwie robię? Królik podbiegł zaczął mnie lizać po palcach i pomyślałem, że śmiesznie wygląda, jak mu tak kłaki wystają, bo się leni i pora go znowu wyczesać. Ale to nie dzisiaj. Dzisiaj dostał jedzenie i poszedł spać do klatki. I nie chodzi o to, że odeszłaś, ale, że wierzył, że z Tobą może się uda, bo już mam tak zakodowane, że jak coś robię, to zawsze wierzę, że dam radę, poradzę sobie, jakoś ogarnę, ale tutaj? Tutaj to nie było tylko ode mnie zależne. I nie powiem, że nie chciałem, bo chciałem, nawet nie, że się zakochać, ale po prostu powiedzieć przed drugim człowiekiem: patrz, tutaj mam miłość, co to bym Ci ją chętnie podarował, tylko bez zranienia poproszę. I w sumie wiedziałaś to wszystko, a jednak, siedzę i myślę o tym, że kolejną noc nie zasnę, nie wiem, co ze sobą zrobić, ani wsiąść w auto, ani jechać przed siebie, ani leżeć, ani siedzieć, ani jeść, ani nawet pisać, bo to kurwa tak niemożliwie głupie, że wszystko staje się pretekstem, a ja tylko czegoś szukam. Ale teraz mam już trochę wyjebane. Tylko to, że chciałem kochać i że mnie ktoś kocha. A jakby mi wszystko w życiu próbowało powiedzieć, no, że jednak nie. Jakbym miał się bawić w popularną psychologię, to bym powiedział, że pewnie taki sposób przywiązania sobie wybrałem - do osób emocjonalnie ciężko dostępnych, jak rodzice. Ale co to za psychologia, która wszystko tak skrzętnie tłumaczy, ale dla mnie to w chuj nie ma znaczenia, bo teraz siedzę, piszę, jest mi przykro, smutno, coś mnie w środku boli i trochę mi się znowu odechciewa życia. Ale w OBI sobie nową piłkę do drewna kupiłem i mały ścisk, to jutro nowy kawałek drewna mogę przyciąć na kolejną robotę. To sobie przytnę, będę zły i smutny, ale pójdę robić swoje. Bo nie jest tak, że to mnie nie rusza, nie jest, że rusza, nie wiem jak jest, ale jest. I tutaj może jest problem, bo cokolwiek próbuję wyrazić, nie już moje, ale typowo ludzkie i przez to jakby obce. Jakbym nie był już sobą, ale człowiekiem, który przechodzi przez to, przez co przechodzą ludzie i siebie mogę odzyskać wyłącznie w działaniu, w byciu pomimo. Pewnie chciałbym krzyczeć, że cię nienawidzę, ale to nie do końca prawda. Pewnie chciałbym krzyczeć, że mam cię dosyć, ale to nie do końca prawda. Po prostu się przywiązałem, zaufałem, a teraz zostaję nie, że z niczym. Zostaję z tym wszystkim właśnie, co sobie znowu muszę w bani posprzątać. I znowu bardzo głęboko czuję, że muszę coś udowodnić i myślę nawet, że psychologicznie może to coś znaczyć, że miłość, że udowodnić, że pewnie coś tam z siebie sobie i innym. Ale nad się nie zastanawiam, wystarczy mi, że muszę coś udowodnić. I w sumie to pierdole to już wszystko. Nie chce mi się gadać, ani pisać i tak jest nawet lepiej. Bardziej naturalnie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Bo czasem należy przegadać... Tak w sobie. Żałuję, że nie posiadam tej umiejętności. Wręcz Ci jej zazdraszczam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania