Tam

Palce zdzierają tapetę,

zdzierają ścianę betonową.

Twardy materiał nie stawia oporu.

Podaje się pod uściskiem dłoni,

zgniatam go jak kawałek tortu.

Tak miękko ręce w nim topię.

Ugniatam, formuję z niego

okrągłą kulę jak z papieru.

Otaczający mnie świat

trzymam na dłoni.

Przechodzę do gwiazd.

Wśród ciemnych obłoków

spaceruję w nich jak po chodniku.

Nagły błysk w oddali, silny,

mrożę oczy na darmo.

Zbliża się całą swą masą.

Jasne światło, przechodzi me ciało.

Przechodzi przez wszystko

co we mnie istnieje.

Przemienia mnie w światło.

Ciepło wypełnia ręce dłonie

cały pulsuje.

Długo nie będę w tym stanie trwać.

Zaraz budzik otrzeźwi mój umysł,

ale póki co jestem tam.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania