Tam

Palcami zdzieram kolorową tapetę,

poddaje się też ściana z szarego betonu.

Formuję z nich kulkę.

Powieki mam zamknięte — widzę przez nie.

 

Następny krok — skok do gwiazd.

Wśród galaktyk obłoków

odbijam się jak na trampolinie.

W ręku wciąż trzymam kulkę.

 

Nagły błysk w oddali.

Mrożę oczy, na darmo.

Zbliża się on całą swą masą.

Jasne światło.

Przechodzi przez wszystko.

Przemieniam się w światło.

Pulsuje miarowo.

 

Trwanie w tym stanie ulega zmianie.

Budzik dzwoni, unoszę powieki.

Kulkę wciąż trzymam w dłoni.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania