Tam, gdzie kończyło się lato

Wieczór schodził na podwórko

powoli,

jak popiół na rzeczy,

które jeszcze przed chwilą

były całym światem.

 

Piasek zostawał pod paznokciami.

Rower leżał pod płotem.

Z cudzej gałęzi

spadało jabłko.

 

Ktoś mógł zawołać:

 

do domu.

 

Ale jeszcze nie teraz.

Jeszcze światło

trzymało się ścian,

jeszcze można było

przeciągnąć dzień

o kilka minut.

 

Nie wiedzieliśmy,

że właśnie z takich minut

buduje się później

tęsknota.

 

Po zmroku

chodziliśmy, jakby noc

nie miała końca.

 

Była wielką kieszenią,

do której można było schować

śmiech, kamień,

sekret znaleziony w trawie.

 

Drzewa rosły razem z nami.

Domy miały otwarte okna.

Światło z kuchni

kładło się na chodniku

i przez chwilę

prowadziło nas do domu.

 

Dorośli byli daleko,

zajęci swoimi sprawami.

 

My mieliśmy czas.

 

Leżał na schodach,

w mokrej trawie,

w kałużach po deszczu,

w zapachu nagrzanego kurzu.

 

Nikt go wtedy

nie nazywał.

 

Nie pamiętam,

o czym wtedy myślałem.

 

Pamiętam zapach kurzu.

Światło na szybie.

Cień liści na murze.

Czyjś głos z końca ulicy.

 

Pamięć nie zachowała słów.

 

Zachowała światło.

 

Może dlatego

tamte wieczory

nie wracają do mnie obrazem.

 

Wracają chwilą,

w której wszystko jest jeszcze

na swoim miejscu.

 

Dziś podwórko

stoi dokładnie tam, gdzie stało.

 

Płot.

Drzewa.

Schody.

 

Tylko człowieka,

który kiedyś tam siedział,

już nie ma.

 

Przez lata

nosiłem to miejsce w sobie

jak kamień.

 

Dziś wiem,

że nie tęsknię za dzieciństwem.

 

Tęsknię za tamtym spojrzeniem -

dla którego zwyczajny wieczór

nie był jeszcze wspomnieniem.

Był światem.

 

Może dobrze,

że wtedy nie wiedzieliśmy,

jak szybko ciemnieje lato.

 

Dzięki temu

nie próbowaliśmy go zatrzymać.

 

Biegliśmy do domu

dopiero wtedy,

kiedy ktoś zawołał po raz drugi.

 

Został kurz na drodze.

Światło w oknie.

Śmiech po zmroku.

Ciepło schodów pod dłonią.

 

Tyle.

 

A jednak,

kiedy wracam tam myślami,

niczego już nie chcę odzyskać.

 

Patrzę tylko

przez chwilę

tamtym dawnym wzrokiem.

 

I wystarcza.

 

Niektóre lata

nie wracają.

 

Wraca światło.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery godzinę temu

    "Nie wiedzieliśmy, że właśnie z takich minut buduje się później tęsknota." Dla tych wersów warto było przeczytać ten, dalej nieco przegadany, wiersz. Trafiłeś mnie tym wierszem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania