Tam, gdzie milknie świat
Nie szukaj miłości w głośnym pędzie zdarzeń,
Ani w słowach wielkich, co szybko blakną.
Ona żyje w ciszy wspólnych małych marzeń,
Tam, gdzie dwie dłonie na swój dotyk czekają.
Jest jak promień słońca w chłodny poranek,
Co bez pukania do okien się wkrada.
Jak ciepła herbata podanym kubkiem,
Gdy wieczór cienie na ściany układa.
To nie jest grom z nieba ani wielki szum,
Lecz spokój, co spływa na serce spłoszone.
Gdy pośród obcych, pośpiesznych tłumów
Twoje spojrzenie jest moim domem.
Bądź przy mnie po prostu, bez żadnych warunków,
W zwyczajne dni i te pełne mgły.
Bo miłość – ta prawdziwa – nie prosi o więcej,
Mając do szczęścia wystarczająco: nas i te dni.
Komentarze (1)
Pierwsze zdanie i fatalna zbitka. Skoro „głośny pęd zdarzeń” to nasza obiektywna rzeczywistość, to zdanie „nie szukaj miłości w głośnym pędzie zdarzeń” staje się logicznie absurdalne. Dlaczego? Bo zakłada, że istnieje jakiś alternatywny, cichy, mityczny świat, do którego można się przenieść, żeby tam „w spokoju” kogoś poznać. I reszta nie ma sensu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania