Tam, gdzie możesz pozostać

Nie jak płomień, który skacze i traci oddech,

Nie jak drżenie, które szybko się podnosi i cichnie.

Lecz jak jakaś starożytna fala, która zna spokój,

Tak oto nadchodzisz, a wraz z tobą nadchodzi pokój.

 

W twoich oczach nie ma niespokojnego ognia,

Lecz głębiny, gdzie nawet błądzące myśli cichną,

Jak gdyby morze, długo znużone pożądaniem,

Uciszyło swój głos łagodniejszą wolą.

 

Nigdy nie odzywasz się, a jednak czuję cię blisko,

W cichym uścisku twojej dłoni.

Ciche przyrzeczenie, które wypędza wszelki strach,

Bardziej pewne niż jakiekolwiek słowo mogłoby kiedykolwiek nakazać.

 

A w twoich ramionach, choć tylko na ulotny czas,

Opada ze mnie świat i cały jego ciężar,

Jak gdyby moja dusza, długo obciążona wspinaczką,

Znalazła w końcu miękką, niestrzeżoną bramę.

 

Gdyby istniała jakaś przystań, zasłonięta przed wzrokiem,

Gdzie nieobciążone serca składają swą zbroję,

Wtedy ukształtowałbym swoją własną, by stała się tym światłem,

Miejscem, gdzie możesz odpocząć i nie być skrępowanym.

 

Nie chowam w sobie przelotnego cudu,

Ani kruchej iskry, która boi się nadchodzącego powietrza.

Lecz czegoś ogromnego, cichego i głębokiego,

Co prosi tylko o to: abyś tam pozostał.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania