Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
"Tam, gdzie przestajesz się bronić”
"Tam, gdzie przestajesz się bronić”
Nie dotknął jej od razu.
Najpierw odebrał jej przestrzeń.
Stał tak blisko, że powietrze między nimi przestało należeć do kogokolwiek. Czuła jego obecność w każdym miejscu, którego jeszcze nie dotknął — i to było gorsze. Jej ciało reagowało szybciej niż ona sama, zdradzając ją drobnymi gestami: napięciem karku, przyspieszonym oddechem, ledwie zauważalnym ruchem bioder, jakby szukały oparcia.
— Oddychaj — powiedział cicho.
A ona uświadomiła sobie, że przestała.
Kiedy jego dłoń w końcu znalazła się na jej talii, nie była pewna, czy to dotyk, czy decyzja. Trzymał ją pewnie, ale bez nacisku — jakby dawał wybór, którego oboje i tak już dokonali. Jej skóra zapamiętywała go natychmiast, jakby znała go od dawna.
Odwróciła się powoli. Ich twarze były tak blisko, że każdy szept stawał się intymny.
— Czujesz to? — zapytała.
— Czuję ciebie, zanim mnie dotkniesz — odpowiedział.
To zdanie przeszło przez nią jak dreszcz.
Jej palce wsunęły się pod krawędź jego koszuli. Nie po to, by odkrywać, lecz by sprawdzić, czy naprawdę tam jest. Był. Ciepły. Reagujący. Prawdziwy. Jego oddech zmienił się, gdy musnęła skórę, a to dało jej niebezpieczną świadomość wpływu.
— Nie bądź delikatny — wyszeptała. — Bądź uważny.
Zbliżył się jeszcze bardziej. Ich ciała znalazły wspólny rytm, jakby od dawna ćwiczyły ten moment osobno. Każdy kontakt był powolny, przeciągnięty, świadomy. Nic tu nie było przypadkowe — nawet przerwy.
Gdy jego czoło oparło się o jej skroń, świat skurczył się do ciepła, napięcia i tej jednej myśli: jeśli teraz się zatrzymają, zapamiętają to na zawsze.
Nie szukali kulminacji.
Szukali miejsca, w którym przestaje się uciekać od własnego pragnienia.
A ono było między nimi — gęste, żywe, pulsujące.
Czekało.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania