Poprzednie części: tam gdzie nie ma torów
Tam, gdzie rosną poziomki
Oswajany fiord podpływa do oczu po lizawkę,
nie ma końca warkocz zapleciony w trzy letnie noce.
Przystawiała go do piersi, wyłożona jak pszenica obok,
sypnęła zakwasem na wszystkie bochenki.
Księżyc z urzędu związał ich cień w miejscu,
gdzie kiedyś był cmentarz cholerny.
Do ostatniego dnia kręcił miód z jej odurzającym zapachem.
Wplątany w puszczane przez dziewczyny wianki,
pogryzał uszkodzonym plastrem wielokwiatowej ziemi.
Powinna trafić do nieba, oczyszczona przez pszczoły.
(Odrzutom z wytrzeźwiałek, Tworek, mentalnym odrzutowcom, dziękuję.)
Komentarze (10)
Pszczola cie w dupe ugryxla?
Barana?
Z pewnością nie należę do żadnej z grup, które "zanawiasowałeś".
Nie mam też zdolności do merytorycznych komentarzy, a nie chcę używać słów zachwytu na poziomie "reality show"... za same porównania daję 5.
Pozdrawiam.
Tak plastyczna i artystyczna recenzja filmu, powala z nóg i chyba wyląduję
w wytrzeźwiałce i odrzutowcem powiozą do nieba, oczyszczony przez pszczoły.
Nie musiałeś dziękować. Jakbym był na tym filmie. To ja dziękuję za kolejną
wersję tego światowego dzieła.
Jesteś ponad czasowy, wielki mały człowiek itd.
(tak naprawdę, to jebie ci się w mózgownicy)
NO!
Myśli zebrane grain 30.06.2024
w tymże leksykonie "opowi.pl.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania