Tam gdzie więdną kwiaty
Byłem dzisiaj w domu
W którym więdną kwiaty
Okna niedomknięte
Wsłuchane w jęki podłóg
Skrzypiących
Zmurszałą przeszłością
Zrośnięte ze ścianami
Więdną w samotności
Tych kilka łez
To już nic
Tynki pomarszczone
Falami siwych pleśni
Sufity łuszczą się
Skrawkami wspomnień
Oby nie tych
I będę cię kochał
Aż do ostatniego płatka
Następne części: Tam gdzie mnie jeszcze nie ma
Komentarze (9)
Nie wiem o co chodzi, ale coś w tym jest...
Chodzi o dom starców
Dwa ostatnie west najważniejsze. Zawsze.
To co w tym wierszu jest, to chyba ważność. I uważność na drugiego człowieka.
Czyli masz fobię dotyczącą miejsca zamieszkania, bardziej urodzenia – tutaj nie ma określenia takiego zboczenia...
Na pociechę masz, że wszystkie zwierzęta starają się wrócić do miejsca gdzie się urodziły i wychowały 🪂🚲🐫
Oczekiwanie na koniec życia jest smutne ale to nieuniknione.
Ciekiawie myśl ujęta...
Wszyscy będziemy zwiędłymi kwiatami. Taki nasz los 🥀
Nie wszyscy, starość to przywilej .Cywilizacja zabija coraz więcej młodych.
No, tak. Zapomniałam o najnowszych statystykach, że młode chucherka częściej zapadają na różne choróbska. Przykre bardzo.
Czy bycie starcem jest przywilejem?
W Japonii na pewno.
Ponoć gdy patrzy się na życie z tej perspektywy wszystko staje się innym.
"Dlaczego nie pytam starców
Skąd macie tyle spokoju."
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania