Tam skąd przychodzę
Tam skąd przychodzę
Jest moja ulica
I chodnik na popiół wytarty
Różaniec wspomnień
I dom staruszek
Przez lata z tynków obdarty
Przy niej podwórko
W ktòre wsiąknęły
Beztroski lata szczenięce
I drzewa które
Jej wierne zostały
Za skrawek nieba w podzięce
Choć dawno stąd życie
Nieubłagane
Jak rwąca porwało mnie rzeka
I coraz bardziej
Ciąży nad okiem
Pocięta zmarszczkami powieka
Choć brnę zmęczony
Wciąż dalej i dalej
Dalej w to jeszcze nieznane
Jednym z kamieni
W jej szarym bruku
Na zawsze tu pozostanę
Komentarze (17)
Smaki i zapachy przywołują wspomnienia dawnych lat. Czasem pojawia się subtelny lęk, jakby ucisk.
Tak to miraż przemijania lęk przed tym co tak naprawdę wogóle nie istnieje.
Starzenie się to bardziej chemia i fizyka niż czas
Marabut, wrażliwość Twoja dla mnie jak tlen... 5
Do groteski znów zapraszam
I mnie tam szukania
Marabut w Malignie
To jego wołania
Marabut, odniosłam się do tego tekstu, odebrałam
tak jak tekst poczułam , a reszta...może bez reszty...
Shira Bez enigmy napisałem dzisiaj w nocy bardzo kiepski tekst zatytułowałem go Maligna Groteska (pierwszy raz napisałem groteskę ale nie bez przyczyny) Przeczytaj ją proszę uważnie bardzo uważnie jest strasznie głupia ale z premedytacją wycinam ci ten numer.
Umieszczony jest w śmieszne
Marabut, wybacz, ale dziś bardzo nie po drodze mi z uśmiechem
i obawiam się, że to potrwa...
tekst czytałam razy 3 , no i...
Shira .non omnia publice dicenda sunt
Marabut, wiem
ale mam z tym problem...
Shira chodzi o pomysł na publikację
Shira Qui in altero orbis fine habitat, me mordere non potest
Numeros observa; ex numerum reperies
To piękny, niezwykle klasyczny wiersz o przemijaniu, korzeniach i powrotach do miejsc dzieciństwa. Poruszasz motyw bardzo bliski każdemu człowiekowi – kontrast między nieubłaganym upływem czasu a niezmiennością wspomnień o domu.
Dziękuję za miłe słowa
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania