Tam skąd przychodzę

Tam skąd przychodzę

Jest moja ulica

I chodnik na popiół wytarty

Różaniec wspomnień

I dom staruszek

Przez lata z tynków obdarty

 

Przy niej podwórko

W ktòre wsiąknęły

Beztroski lata szczenięce

I drzewa które

Jej wierne zostały

Za skrawek nieba w podzięce

 

Choć dawno stąd życie

Nieubłagane

Jak rwąca porwało mnie rzeka

I coraz bardziej

Ciąży nad okiem

Pocięta zmarszczkami powieka

 

Choć brnę zmęczony

Wciąż dalej i dalej

Dalej w to jeszcze nieznane

Jednym z kamieni

W jej szarym bruku

Na zawsze tu pozostanę

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Milejcz godzinę temu

    Smaki i zapachy przywołują wspomnienia dawnych lat. Czasem pojawia się subtelny lęk, jakby ucisk.

  • Marabut godzinę temu

    Tak to miraż przemijania lęk przed tym co tak naprawdę wogóle nie istnieje.

  • Marabut godzinę temu

    Starzenie się to bardziej chemia i fizyka niż czas

  • Shira godzinę temu

    Marabut, wrażliwość Twoja dla mnie jak tlen... 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania