Tam skąd przychodzę
Tam skąd przychodzę
Jest moja ulica
I chodnik na popiół wytarty
Różaniec wspomnień
I dom staruszek
Przez lata z tynków obdarty
Przy niej podwórko
W ktòre wsiąknęły
Beztroski lata szczenięce
I drzewa które
Jej wierne zostały
Za skrawek nieba w podzięce
Choć dawno stąd życie
Nieubłagane
Jak rwąca porwało mnie rzeka
I coraz bardziej
Ciąży nad okiem
Pocięta zmarszczkami powieka
Choć brnę zmęczony
Wciąż dalej i dalej
Dalej w to jeszcze nieznane
Jednym z kamieni
W jej szarym bruku
Na zawsze tu pozostanę
Komentarze (4)
Smaki i zapachy przywołują wspomnienia dawnych lat. Czasem pojawia się subtelny lęk, jakby ucisk.
Tak to miraż przemijania lęk przed tym co tak naprawdę wogóle nie istnieje.
Starzenie się to bardziej chemia i fizyka niż czas
Marabut, wrażliwość Twoja dla mnie jak tlen... 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania