TARO - Droga Życia. Prolog

Zamknij oczy…

Poprowadzę Cię przez krainę, w której wszystko się zaczęło…

 

Widzisz na razie tylko mrok, gdy zamykasz oczy. Pustkę z lekkimi prześwitami trudno nazwanego… Światła? Dobrze wiesz, że go nie ma. Gdzie jego źródło? Nie istnieje. Jest iluzją. Możesz wyobrazić sobie, że właśnie widzisz małą iskierkę, gwiazdkę, która staje się źródłem tego światła. Wiedz, że od tej iskierki wszystko się zaczęło. Wcześniej była pustka i mrok. W mroku pojawiła się iskierka. Ty ją stworzyłeś. Ty ją strzeż…

Z iskierki zapłonął mały płomyk. Nie większy niż płomień małej świeczki. Stoi obok Ciebie i oświetla bardzo małą przestrzeń. To Pochodnia Wiecznego Ognia. Wokół niego jest mrok. Spójrz w jej płomień… A teraz w ciemną dal… Co wybierasz? Światło czy mrok? Idź tam gdzie uważasz za słuszne. Wybrałeś swoje miejsce. Jesteś tam. A teraz obserwuj to, co zobaczysz… Czy widzisz tą granicę światła i mroku? Z płomienia w górę wybiło sześć iskierek i upadły w różnych miejscach wokół płomienia na granicy światła i mroku. Wybuchły wielkimi płomieniami, które szybko zmieniły się w zimne skały… Skały zaczęło oplatać sześć ognistych jęzorów stworzonych z płomienia wiecznego ognia. Wyrzeźbiły one ze skał sylwetki kobiet. Stały dumnie i emanowały potęgą, chłodem i siłą. Każda z nich miała dwie strony. Stronę mroku i światła. Każdy, kto stał po stronie mroku mógł podziwiać jasną postać dziewczyny wskazującą drogę do światła. Zaś ten, który stał w świetle widział mroczną stronę posągu i wiedział, że tam jest granica, za którą znajduje się zgubny mrok.

Każda ze skalistych dziewczyn trzymała dwa miecze. Również dwustronne. Miecz jednej krzyżował się z mieczem drugiej i tworzył zaporę, przez którą nikt nie mógł przejść.

Sześć iskier, szczęść posągów. Nazwano je Strażniczkami. Siostrami Światła. Iskry z Pochodni Wiecznego Ognia. Miały strzec najjaśniejszego płomienia. Strzec przed mrokiem, jaki go otaczał. Wokół każdej z Sióstr latały dwie ćmy. Jedna była biała, druga czarna. Czarna latała po stronie światła i stawała się zgubą każdego, kogo dotknie. Każdy, kto ją tknął zostawał wygnany ze strony światła i wpędzony w ciemną otchłań mroku. Biała zaś wpuszczona w mrok miała być ratunkiem i dawać nadzieje wszystkim upadłym duszom… Ten, kto siłą chciał ją schwytać albo zniszczyć tego dosięgała moc Strażniczki i tego dusza stawała się duszą potępieńca, na zawsze już pozostawał uwięziony na dnie mroku.

Od samego początku panowała wojna pomiędzy mrokiem i światłem. Mrok, który był niezależny, wszechobecny, szerzący pustkę i zniszczenie naprzeciw niewielkiej pochodni, którą strzegło sześć Strażniczek. Płomień był potężny i zwalczał mrok przez wiele tysięcy lat. Jego panowanie nie stało się jednak nigdy wieczne… Stało się, bowiem coś, co zachwiało równowagę sił… Uszkodzona została zapora za sprawą jednej ćmy. Jedna z sześciu białych ciem została zwabiona podstępem w szpony najstraszliwszego mroku.

Iluzja… Broń, nad jaką panował mrok stała się zgubą jednej z sześciu Strażniczek i tym samym miała doprowadzić do zagłady Wiecznego Ognia. Biała Ćma została zwabiona przez fałszywe światło. Lecąc w jego stronę, zaślepiona jego blaskiem nie dostrzegła mroku, jaki począł w nią się wdzierać. Biała Ćma stawała się coraz bardziej słabsza. Zaczęła spadać na samo dno otchłani. Jej dusza zaczęła niszczeć. Jej skrzydełka zaczęły szarzeć i robić się coraz ciemniejsze. Wkrótce miał ją pochłonąć mrok. W ostatniej jednak chwili Strażniczka swą siłą i siłą Wiecznego Ognia pokazała drogę dla Ćmy. Uciekła, leciała znów we właściwą stronę. Osłabiona. Znów zaczął bić od niej śnieżnobiały blask.

Nie wiedział jednak nikt, że mrok, w jakim trwała pozostawił na jej skrzydle trwały ślad. Czarna rysa… Niczym zadrapanie, które maskowało światło. Prawie niedostrzegalna.

Mrok, który w niej pozostał, był niczym trucizna. Wdarła się w nią i niszczyła od środka. Osłabiona poleciała pod opiekę Strażniczki i kiedy już dusza ćmy złączyła się z jej duszą, mrok w niej tkwiący zaczął się uwalniać. Zamroczył dusze Strażniczki. Równowaga sił została zachwiana. Mrok zaczął przenikać do światła. Zapanował chaos niszczący wszelkie dobro. Pochodnia Wiecznego Ognia znów zaczęła się zmniejszać aż zmieniła się w malutką iskierkę. Iskierka zniknęła i pozostał tylko mrok… Sześć posągów nadal stało w kręgu wokół dymiącej się pochodni. Ich płomienie zostały ukryte tak samo jak ukryta została iskra.

 

Rozpoczął się czas, w którym światło ma zmierzyć się z mrokiem w decydującej walce. A kiedy Sześć Sióstr znów połączy swe moce, odnajdą to, co im przeznaczone i będą mieć szansę by powrócić i pokonać mrok… Rozpalą na nowo iskrę w płomień a płomień w pochodnię. Lecz teraz trwają ukryte pośród mroku i pośród prześwitów światła za każdym razem, kiedy zamykasz oczy…

 

Teraz możesz je otworzyć…

 

pierwotna strona: http://blooogsaymyname.blogspot.com/

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania