Taskeen

On pachniał jak coś,

czego nie mogłam kupić,

a jednak nosiłam na szyi

jak sekret.

 

Między jego słowami

czułam ostre przyprawy,

jakby każde „poczekaj”

płonęło powoli w świątyni,

której nie widziałam,

ale znałam na pamięć.

 

Zostawiał ślady —

na wewnętrznej stronie nadgarstka,

na myśli, które wracały

tylko wieczorami.

 

Nie dotykał mnie,

ale zapach jego obecności

przesiąkł do snów.

A ja budziłam się

z ustami suchymi

od czekania.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania