tato
kiedy patrzę na ciebie rozbijasz tłuczkiem liść kapusty
otulasz nim opuchnięte kolano kobiety siedzącej w pościeli
twoja druga żona nigdy nie będzie dla mnie matką
ale kiedy widzę
z jaką czułością oplatasz bandażem jej chorą nogę
kocham cię coraz bardziej
Komentarze (47)
Ja mojego nigdy nie nazywałem tatą. Nie dał na to szans. Chciałem określić ten text po prostu kawałem dobrego zdania, ale widzę, że jest tu coś więcej. Tego nie robi się dziecku, to pierwsza myśl. Druga, że może nie zasługiwał na taką córkę, ale jeśli chodzi o uczucia, to ja jestem półanalfabetą. No i widzisz, jednak ruszyło mnie ?
Pozdrawiam ?
Chyba trudno było Ci napisać ten komentarz. Tym bardziej dziękuję.
Trzy Cztery ?
No cóż, rodziców nie można sobie wybrać, kocha się ich mimo wszystko, mimo iż zadarza się, że na miłość nie zasługują, bo to wcale nieprawda, że kocha się za nic. Właśnie kocha się za coś - za łagodny charakter, cierpliwość, wyrozumiałość, dobroć, dojrzałość np.
Ano kocha się, bo nie ma się innego wyjścia ?
Sympatyczny wiersz ?
Gdy się patrzy na zakochanych, nie można ich nie kochać. Na pewno ideałem byłoby widzieć rodziców wiecznie razem, bez nikogo "trzeciego", Ale... nie możemy też egoistycznie żądać wyrzeczeń.
Mój ojciec ożenił się po raz drugi w wieku 70 lat, już po śmierci mojej mamy, którą naprawdę kochał.
I tę drugą żonę - też naprawdę kochał.
Miałam dobrych rodziców, i widziałam miłość, która była czasem naprawdę trudna.
Trzy Cztery
Ja też widziałam miłość, mimo że rodziców miałam niedobrych, można kochać się wzajem, ale dzieci niekoniecznie.
Szpilka,
Z tego co ja zdążyłem się nażyć to zauwazylem, że za coś to się podziwia lub nienawidzi, a kocha się pomimo...
Szpilka, smutne, co piszesz. Niektórym trudno się w życiu pozbierać z takim doświadczeniem na karku.
Trzy Cztery, żałuję, że nie mogłem być żonaty tak na oko ze trzydziestoma przeoczonymi kobietami. bo bez ślubu, księżycowi z urzędu do dzisiaj brakuje pełni. Qrtyeczka.
Grain, haha, a dzieci wiedzą tylko o tej jednej, ślubnej... Póki nie zajrzą do wierszy taty...
Poncki
Może przy zakochaniu tak jest, potem spadają okularki, czyli hormony przestają buzować i się dostrzega niekoeniecznie fajne cechy u partnera/ki.
Ani kochanie jako ofiara nie jest zdrowe, ani nienawidzenie, a gdy się przestanie kochać, najzdrowiej jest odejść, zamiast udawać miłość ?
Trzy Cztery, bez przesady, to było platoniczne. A poza tym dzieci byłyby inne albo w sporej liczbie. Od monogamii gorsza jest tylko samogamia.
Trzy Cztery
Zapomniałam już, od małego byłam twarda i biłam chłopców ?
Szpilka
Moim zdaniem można kogoś za coś podziwiać i kochać, ale można też kogoś za coś nienawidzieć, lecz dalej kochać pomimo.
Miłość to chyba jednak coś innego niż zauroczenie, które często niknie z czasem, a kiedyindziej przekształca się w miłość.
Szpilka
Kasia Nosowska śpiewała, że "początek miłości to czas udawania" bo początek to nie miłość tylko urok.
Poncki
Nigdy nie doznałam uczucia nienawiści, najwyżej niechęci, dlatego trudno mi się wypowiedzieć, być może tak jest, jak napisałeś ?
Poncki
Ano ?
Szpilka
Chyba właśnie o niechęć mi chodziło.
Nienawiść to w sumie za dużo powiedziane.
Szpilka, ?
Przewijają się pod tą opiekuńczą scena różne myśli.
Z jednej strony tęsknota za taką samą opieką, a z drugiej jest ten wzór postępowania, który jednak coś wnosi.
Myślę, że kiedyś okazywanie uczuć dzieciom nie było zbyt powszechne. Sama nie znosiłam, kiedy mi ktoś takie okazywał.
Ja nie lubię przesłodzenia w kontaktach z dziećmi. Wolę spokojną uwagę, konkret, żart i przytulnie w milczeniu.
"Kochanie, podejdź do mamusi" - takie zwroty mogą przerażać. A często bywają fałszywe. Lecz przydają się chociaż raz w życiu. Raz! :)
Trzy Cztery Jeśli ojciec jeszcze może tak zrobić, to po prostu mu to powiedz, że jest w Tobie dziecko do przytulenia, albo sama to zrób, przytulając jego.
Tato w oczach dziecka jest większym od człowieka, a równocześnie jest człowiekiem, ładna refleksja poświęcona tacie. Pozdrawiam.
Tato z tłuczkiem w ręce - jak Statua Wolności. Tutaj - zniewolona... Pozdrawiam rozwiazanie.
Bardzo ciepły ten kapuściany okład. I twoja miłość do taty.
Miłego wieczoru
Dziękuję. Pierwszy raz widziałam jak się robi opatrunek z liścia kapusty. Nie mogłam tego nie opisać.
Wg mnie poezji nawet grama tu nie ma. Owszem sentymentalny, bo i ten dzień jest taki, ale daleki od choćby dobrego.
Gdyby kto inny to napisał, może ze dwa komentarze by były...
Bierz przyklad z Nurii,.pięknie napisała, na ten sam temat.
Trzy Cztery↔Czasami gesty i skojarzenia, mają ogromną siłę. Szczególnie gdy dotyczą bliskiej osoby.
Tak jakoś to widzę?:)
Dekaos, zgadza się. Pozdrawiam!
Tato Kazio...
Aisak! :)
Trzy Cztery ?
To jest poezja, zawiera się w zwyczajnych słowach - patrzeć na szczęśliwego ojca, przecież to szczęście też dla córki.
W takim stylu pisze też Małgorzata Sochoń, jej wiersze zrecenzował Zdzisław Antolski /miałam przyjemność wirtualnie go poznać/.
Często są to obrazki z codzienności, uchwycone na gorąco, jak w wierszu „pocałunek”, który jest obrazkiem z wczesnej młodości. Oto umarła woźna i uczniowie mieli w jej zastępstwie dyżury:
lecz zamiast sprzątać klasy i korytarze
graliśmy w butelkę
mój pierwszy pocałunek z Darkiem
schowaliśmy się za firanką żeby nikt nas nie widział
a widział nas cały świat –
cztery topole chmury i cukrówka
Kiedy się czyta wiersze Małgorzaty Sochoń w pierwszej chwili można ulec złudzeniu, że są to śliczne kolorowe obrazki, beztrosko opisujące piękno. Jednak to tylko powierzchniowa warstwa. Jej wiersze mówią o śmierci i przemijaniu. Jednak równocześnie przynoszą pociechę okazując piękno tego świata i miłość, które są w naszym życiu najważniejsze.
Na przykład w wierszu ryba opisującym wyprawę z ojcem, autorka pisze:
patrzę na małą fotografię drewniany płot szary dom
pięcioletnia dziewczynka z dumnie wypiętą piersią
i on z sumem trzymanym za skrzela
wyższym czy dłuższym ode mnie
może było to nasze pięć minut
tak to było nasze pięć minut
Szpilko, dobre porównanie ;).
Bardzo dobre.
Tjeri
?
Małgorzata Sochoń nie podrabia Trzy Cztery na 100 procentów.
Szpilka, wybrałaś bardzo ładny fragm. tej recenzji. Znam całość. I całość też mi się podoba.
Grain ?
Że mam na świeżo, to Tato Kazio mi się przypomniał. ;)
Chciałabym by ktoś pamiętał, że umiałam okazywać miłość (ale czy umiem?). Chciałabym, by ktoś kiedyś kojarzył mnie z takim ciepłem (ale...).
Dobrze, gdy można zakotwiczyć się w dobrych wspomnieniach. Łatwiej wtedy ustać w życiu.
Wzruszający, szczery wiersz.
Dzięki za refleksje, Tjeri.
Trzy Cztery
To jest piękny wiersz o miłości. Opisana przez Ciebie scena porusza i budzi wspomnienia. Według mnie jak nikt, kogo do tej pory spotkałam na portalach, umiesz - prostymi słowami, swojskimi obrazami z codzienności - wywoływać w czytającym tak wiele emocji.
♥️♥️♥️
Piecuszku, jak widać - liść kapusty może być różą. Nawet taki "potłuczony" liść. Dziękuję!
Trudno uwierzyć, że coś takiego jest możliwe, a jednak siła wiersza nie pozwala myśleć inaczej. ?
⭐⭐⭐⭐⭐
Narratorze, dziękuję za dostrzeżenie siły wiersza (zapisu, refleksji). Opisana scena jest tak mocna i tak miłosna, że nie można jej pokochać. Mną wstrząsnęła.
Trzy Cztery
Najbardziej mi się podoba magiczna zmiana nastroju.
Po trzeciej linijce pomyślałem: trochę krzywdzące, bo w życiu różnie przecież bywa, a tu dwie linijki dalej: bach! Tak ma być...
Masz nie tylko świetne pióro, ale jesteś również wnikliwą obserwatorką i potrafisz umiejętnie wydobyć uniwersalną prawdę ukrytą głęboko w każdym z nas. ??
Miło przeczytać taki komentarz o poranku. Dziękuję, Narratorze.
*że nie można jej nie pokochać - w komentarzu zabrakło drugiego "nie".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania