Tchórz
Przyszedł w moim życiu czas...
kiedy życie sens straciło
Szybka myśl? Kierunek las...
Czas by wszystko się skończyło
Powód? Żona, dzieci, praca?
Tego nie wiem... Cel był był jeden
Pozbyć czas się tego kaca,
co bez przerwy do mnie wraca
Skończyć w piekle, albo w niebie
Spacer krótki chociaż długi
Lecz z uśmiechem na mej twarzy
Mijam lasek .. jeden, drugi
Szukam miejsca z moich marzeń ..
Wreszcie czuję, że dotarłem
Wkoło wszędzie piękne dęby
Pod największym z nich usiadłem
Papierosek między zęby
Zapach leśny, śpiewy kosów
Uśmiech, myśli, akceptacja
Czas więc wybrać jakiś sposób
Wierząc, że to słuszna racja
Czas tak tak mijał, słońce gasło
Papierosów w paczce mniej
"Chwilę temu było jasno..
A ja dalej tutaj tkwię?!"
Strach mnie obszedł blady strasznie
"Co ja tu właściwie robię?!"
Chciałem siebie zabić właśnie
Lecz się boję, lecz nie mogę...
Wstałem z ziemi, plecak wziąłem
"Chyba jednak nie dam rady"
W głowie myśli toczą wojnę
Dokonałem własnej zdrady...
Szybki lecz niepewny krok
Obrót głowy przez swój bark
Myśli? Nie, w zasadzie brak
W głowie został tylko szok
Wstyd i ulga się splatają
Aż do teraz brak pewności
Spać po nocach mi nie dają
Wizje siebie... Dwie przyszłości...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania