Ted Nemeth
We mnie najgorsze jest,
co widzi mój gniew,
odszedł już świat,
nie było w nim cię,
biorę cię za brzuch,
wbijam nóż swobodnie,
chyba cierpisz,
nie wykrwawiasz się radośnie,
rże z ciebie łagodnie,
tu jest pokój, i jest modnie,
wyciągam twe dolce,
zrobie ci piękny pogżeb,
Słyszałem jak skomlesz,
Lecz tylko ucha prostokątem,
wspaniałe opowiadania,
cudowne kolce,
Gwoździe do urny,
jestem pełen hluby,
potrafię zaczarować,
potrafię brnąć w noonsens,
jestem mroczny jak cień,
wyobraziłem sobie to,
gdzie chciałem tu trwać,
gdzie chciałem tu trwać,
Kryształ wciągam jak tlen,
bredze coś biegle,
zmartwychwstałem tylko ja,
jezus jest zły,
i kłamie jak z nut,
tylko ja jestem bożym skrawkiem,
i daje wam powietrze,
na nieznane wersy,
trzymam cię za trumne,
wbijam gwóźdź w czaszke,
ja nie śpiewam ładnie,
ale zrób makabre,
czuje się koszmarnie, czuje się podle,
czuje jak mi rośnie, czuje się sprośnie,
na sen najlepsze są drobne,
na stadionie widz patrzy w tłum i gra,
a piłkarz mu się przygląda,
czyja to trumna , stoi znowu pusta,
może cię w niej zamknę na żywca,
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania