TEDi
Normalnie to wcale nie myślę ja,
myśli ktoś za mnie kurwa mać,
i nie wstydzę się tego,
bo ja jestem bucem,
piepszonym łajdakiem,
i gdy widzę że trzeba ci pomóc,
to odchodzę w cień,
by się patrzeć jak nie radzisz sobie z czymś tam,
jestem jak yeti,
albo jak dżedaj,
nie mam alibi na nic,
jestem cholernie podejrzany,
szczypie cię w brzuszek,
jak jebane szczypawki,
których się boje,
boje się też pijawek,
bo ja jestem szwańcem,
i szlajam się po osiedlu,
jak bezdomna dziwka,
mów mi prostytutka,
bo się kurwie,
no trudno,
mówi się trudno,
///
Każdy chciałby jak ja,
kurwić bez zobowiązań,
bzykam się codzień z inną,
na szalce są moje koszmary,
ważą z dwie tony,
taki ciężar zabiera sen z powiek,
gdy milczysz ja płaczę bo się boje że odejdziesz,
jestem słaby jak sucha żerdź,
strzelają kapiszony w mych dłoniach,
boli okropnie
/////
W tobie najgorsze jest co daje mi tlen,
przyszedł już czas by rozstać się,
będę warzywem będę cukierkiem ,
będę śnił ci się jak byłbym węglem,
stoję sam w tłumie innych buców i morduje ich jak inkwizytor,
pamiętaj więc dziś mnie jak swój podłyt koszmar bo ja jestem śmiercią,
początkiem końca,
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania