tędy
Mówisz...
Kiedyś wcześniej byłem nikim,
kiedyś później będę niczym.
Wiem. I co z tego?
Ja tu teraz trzymam pion,
podczas gdy ty się topisz w tym swoim kwasie.
Gówno mnie obchodzi twój rozpad,
twoje „beznas” i kłamstwa dla słabych.
Ty widzisz błędy – ja widzę robotę.
Ty mierzysz pustkę – ja mierzę tętno.
Jesteś tylko ciężarem, który muszę nosić,
warunkowym błędem, moją własną męką.
Toleruję cię tylko dla balansu,
żeby ta wściekłość miała jakiś brzeg.
Ale teraz, chwilka dla mnie,
mam dość słuchania o twoim niebycie.
W imieniu moim i swoim,
do tej złej, zmęczonej strony:
Pierdol się.
I zamknij mordę.
Komentarze (10)
I dostawiłam 5. Teraz też nie jest to, sprawiedliwa ocena.
Ale już dużo bliższa prawdy względnej. Miłego 💁
Kwiecie, madame Bovary /ta od madame Bovary et e mua/ się puszczała. Najpospoliciej.
Możesz to, co napisałem traktować jako strumień podświadomości albo grę wstępną.
tekst z gatunku : nielicznym szczęśliwym /pas beaucoup de content/ bardzo dobry.niem min, napisałem to:
Halo, halo
Pojechałem w windzie z twoją Marcypelą
po piercingu pleśniawki.
Jesteś jeszcze jej facetem. Unikatem,
który długo nie miał kobiety. Więc powinna przestać
surfować z bałwanami od defloracji ucha igielnego
i rozbierać się dla klimatu, nim zostaniesz przejęty
przez którąś z paznokciami i solarium po terminie.
Nie bitą w ciemię, tu i ówdzie z naddatkami białej szpachli,
pod skromny i uroczysty seks.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania