Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
TERAZ JESTEŚ W CYRKU. (mroczne opowiadanie mystery o klaunach i Tobie)
TERAZ JESTEŚ W CYRKU.
(mroczne opowiadanie mystery o klaunach)
(i Tobie)
Z Dedykacją dla Użytkowniczki Opowi.pl o nicku: ~ Lumi , Która szczurzą myślą: powiodła mnie labiryntaryzmem świadomości.
Samotność, jak zwykło się szeptać: " zwodzi na manowce ". Możliwe, iż: z tego powodu, ktokolwiek zechce ruszyć w nieznane, poszukując wyjścia z jej obecności. Czy jednak można wówczas odnaleźć własną tożsamość?: przeczytaj sobie:
PROLOG
Rzucona hamulcami samochodu wobec kierownicy, niczym wojenny jeniec: upadkiem na kolana łkający nad zbiorową mogiłą, zaklęła siarczyście, obsypując bluzę popiołem skręta. Faktycznie: duży jest skurwiel: jakby zniesmaczony radością Stwórca, postanowił kazać milczeć: wraz z obrotami kół, zamarłych w ziejących trucizną szybach kopalnianych wind. Rzucane gwiazdą kierunków strzępy, wiedzione oddechem nieobecności uczuć, łopotliwie zdawały się przemawiać powitaniem: wśród malowniczo zielonych wzgórz:.. posiadających oczy agonii...
Ostatni wdech słodko korzennego aromatu, wzbił iskry gaszonego w samochodowej popielniczce niedopałka, jakby sam Diabeł raczył się nim przykrztusić. Nie pozostało jej zatem cokolwiek ponad, ujęcia dłonią z siedzenia pasażera plecaka, przekoloryzowanym wzrokiem odnajdującego ścieżkę, wśród obecnego umyślnie zapomnienia: zarastającego tętnienie odejściem życia, lawiracji zarośli, wiodącej ku śmiechowi potępionych...
I.
Chaszcze. Przeklęty dotyk czarciąt, więżący nawet olazłą emalią, zdobną bałaganem, wejściową ambonkę: ironicznie upstrzoną trędowatą aparycją radości klauniej twarzy. Ironicznie, postanowiła ona pozostać zamkniętą, niezdaryzmem susu, każąc jej uprzednio spierniczać: niczym testujący partię śliwowicy Chłop, zabraniając wstępu do własnej, iście laboratoryjnej stodoły, gdzie zeskakując chrzęstliwym akompaniamentem bazaltowego tłuczniu po jej przeciwnej stronie, odczuła nie tyle dreszcze, jak mistyczne przerażenie bogobojnością trwogi, nakazującej szanować trwanie rytmu każdego z serc, mających czelność wątpić wobec jego podstawności. Zniewolony niewiadomym odejściem obecności Cyrk, zdawał się taki... magiczny: będąc pochłanianym gałązkowością utraty wiary, wspartym destrukcją: bezsensem, konsternacyjnie oczekującym trzymaniem w pnączach, trawionych nim pomieszczeń służbowych, których śpiące rudym obliczem majestaty kół, popadły w niego, grzęznąc niemal w połowie, swymi sykliwie opadłymi oponami. Były zamknięte. Kryjąc kunszt cyrkowej sztuki, pozostawały obecnymi nieustępliwością tajemnicy, niczym zamki drzwi, jękliwie odsyłające z kwitkiem ciekawość. Nawet zmarłe nieopodal ciężarówki, kurzliwą mgłą szyb, uniemożliwiały zaspokojenie dociekliwości. Wszystko było zamknięte. Nawet plastikowe osobliwości szaletów, dając przyzwolenie spełnienia potrzeb w zupełnie innej instancji. Jeżeli nie rzucane wiatrem, rwane szponami Zaświatów poły kunsztu: co innego może pozwolić jej poznać samą siebie?: niczym średniowieczny lekarz, dokonujący przedśmiertnej sekcji, jej własnej świadomości: zachowania, rzekomo: racjonalnego umysłu.
II.
Majestatycznie łopotliwy jazgot strzępów, dostojnych światu chybotliwością zluzowanych w szpilach lin, zdał jej się wepchnąc ją żartobliwie klaunim kopniakiem przez próg doczesności: ułamywanych nieobecnością ław, zlanych wszechobecnie wszelako rudą zaciekliwością, jakby humorycznie przeogromny bucior, stanął na braku przejawu jej zachwytu: brnącego rozglądliwie dywanem pleśniejącego popcornu, wobec niedbałości centrycznie bezwiednego, przekrzyżu krzywych luster: uznających wszystko, zgodnie z jej własnym przekonaniem. Obecnie? Musiała już tylko zechcieć się z nim pogodzić: dostrzegając własne oblicze: z ustami rozciętymi horrorycznym uśmiechem: przenikliwie tkwionym fascynacją, pionowo malowanego przez oczodoły makijażu. Oczywiście: po takiej makabrycznej rzezi, chciała jedynie sprawdzić, czy niesione nią przesłanie: obecnie... w dalszym ciągu jest takowo aktualne...
EPILOG
Tuląc do piersi plecak upchany zabytkowością cyrkowo zdobnych kosmetyków, nie potrzebowała czegokolwiek ponadto... przecież: jest jeszcze wiele cyrków, muszących trwać milczeniem: jak obecny, a nastanie ono, gdy oblicze uprzedniego: zapadnie w pamięć rozwianiem stanowiącego je pyłu...
1. WYSTĘP PIERWSZY: ZAKLINACZ KRWAWEJ FALI OMDLEŃ:
Zważywszy przyjezdną uwagę, zwykł przepełniać listę obecności, najpierw ciekawością spojrzeń, jakby naliczających razy ogromnych młotów, darzące wzmocnione zakuciami, łby namiotowych szpil, żeby następnie: zwracać wspomnienia dawno minionych czasów potęgi dolara, podpisywane bilonem zalegającym w kieszeniach oczekujących kilometrami kolejek. Żył tym docześnie, pozwalając nielicznym przekroczyć progi kryjących kunszt ekwilibrystyki, połów. Było ich wielu, z pośród każdego, postanawiającego zaspokoić swoją ciekawość, niczym chwiejne postacie, oczekujące spełnienia marzeń brzękliwości, wyczekiwanymi pod sklepami. Odbierając zaskakujący uderzeniem efektownie dziwnego niezdaryzmu bilet, z ukrytej wewnątrz wręcz maniakalnego kroju rękawiczki, klauniej dłoni: oparła się pokusie, złośliwego dźgnięcia palcem kuliście purpurowego nosa. Zdawało jej się chyba, że na uśmiechniętej makijażem twarzy, zagościł złowieszczy uśmiech: odprowadzając we wskazanym kierunku, niczym chichot śmierci, radej oczekiwaniem wobec duszy. Czy tylko?, jakby nie spuszczając wzroku z tyłu krótkich, jeansowych spodenek, nawet słysząc uporczywe popukiwanie, spowite metalicznym szumem. Popcorn. Smutnym wzrokiem minęła klauna, sypliwością różowej łopatki, pochłoniętego stożkową dystrybucją. Nie zapomniała o uwadze dbałości linii sylwetki, zwłaszcza, gdy uznała, iż każde z chmurkowych ziaren: oświetlone promieniami słońca, zdaje się mieć... jakby seledynowy odcień morskiej tafli. Odetchnąwszy głęboko tą myślą, przekroczyła upięte zdobną falbaną szarf, poły opartej szpilowaniem lin, klauniej doczesności.
" Popcorn prosimy spożywać na wezwanie Mistrza: jakbyście nie mogli wcześniej! ": drewniana informacja, zdobnie kreślona finezyjnością barw emalii, wyznaczała wąskie przejście, w kierunku śródnamiotowych trybun... Tylko... zaraz. Moment. Gdzie podział się uprzedniospektaklowy tłum obecnych?!. Przecież: nie musiało zdawać się... słyszeć pełnych zachwytu, churalnych okrzyków, bezkarnie przeplatanych swą sporadycznością, wobec bieżącej reakcji na kolejne popisy: będące zapewne w takim stopniu zaskakująco kunsztownymi, aż, bez wątpienia: kilkukrotnie zerwały z trybun znaczną część obecnych... co potwierdzała sama kakafonia gromkości przeciągle niesionych jęków ulgi, plecionych zachwytem: oczekiwanych w napięciu merituów. Cóż... gdzie są wszyscy obecni?: niczym ślady schnące na pokładzie okrętu widmo, postanowiła doznać osobiście.
Trzy koliste rzędy kręconych drewnem do profilowanej stalą, stelażowej konstrukcji, nazwijmy to " trybun ": nie posiadały miejsc siedzących, łatwo podlegając niedbałości mycia ich wodą, beztrosko chlustającą ogrodowym szlaufem. Dlatego... były mokre, a przemysłowy zapach wilgoci, mieszał się jakby... z metalicznie nutalnym, odorem żrącej parszywości. Właściwie: średnio stuosobowa publiczność, każdorazowo: zbywana była ściekaniem fal, kałużastego bajora, ustępliwego na tle ciemniejszych jeszcze plam. Jak obecnie: pośród tłoczących się bezlitośnie obecnych.
Niespełna godzinę później, już płakała: zanosząc się duszącymi falami histerycznego diabolicznie brechtu, zdającego się kalejdoskopalnie zaginać groteskową humorystykę Klaunich Dokonań. Wirujący scenami nałożonymi ostrością diamentowego szlifu, świat: zdawał się jej nie czymkolwiek innym, umykając wybiórczo każdej stronie. Zabawne, iż wielu już leżąc na udeptanym piachem podeście, podzielało ów stan ducha, ściskając własne klatki piersiowe, wymachując kończynami, lub tylko: rzucając się bezwiednie: kierowani znaną im samym logiką. Czy tylko jej zdawało się, że światło notorycznie przygasa?: zdając się tym powodować smużnie brnący mrok przestrzeni... będąc na tyle pozbawiającym tchu uczuciem, iż... zapragnęła powietrza, półświadomość stawianych kroków, kierując przeprosinami, podczas przepychania się, zabierając je w kierunku wyjścia. Uspokoiwszy swoją utartą parodią świadomość, odczuła, że właściwie: błogą radość umysłu, stanowi zimno spocona skóra, kryjąca łomotanie serca, pośród więznącego w płucach oddechu... czując tkwiące w oczodołach szpile, skupiła uwagę na pozbawionej wyrazu, twarzy mijanej kobiety: której fioletowo sine usta, rozwarły się niespodziewanym wrzaskiem krwawych wymiotów. Właściwie... nie oczekiwała czegokolwiek więcej, gdy rozpychając się pośród odepchnięć niezadowolenia: postanowiła zwyczajnie uciekać...
Występ trwał nadal. Tentent werbli, oznajmił nawet nadejście Mistrza: wkurwionym wzrokiem, nienawistnym wyrazem twarzy, darzącego publikę, parabolą trwania: rzuconą zwłaszcza wobec nieprzyklękłych broczeniem w chluszczącej nimi kaźni, szerokoprzyjacielską nagłością uśmiechu, nakazującego... jeść popcorn, przecież: " jakby wcześniej nie mogli ".. Uwierzyli mu wszyscy, czerpiąc garstkami z fikuśnie barwnych, kartonowych stożków. Nie liczyła, ile sekund trwało, zanim ściskając dłońmi swoje klatki piersiowe, padali na podłogę, nieświadomi uprzedniego łyku czysto arsenowej mgiełki... Właściwie... ów brzmiący z tego piekła przejaw " zachwytu ekscytacji ": był właściwie... charkotliwie bulgotliwą krzykliwością agonalnej męki. Dobiegał echem stronniczej epicentralności fal zgonów. To wcale nie był cyrk... to przecież współczesna sala eksterminacyjna, wszystkich nakłonionych ku jej odwiedzeniu, podprogowym przekazem, głoszonym wobec umysłów, na granicy słyszalności dźwięku ludzkim uchem... Nareszcie to zrozumiała, przynajmniej do momentu, gdy żartobliwie ogromny bucior, spoczywając na jej klatce piersiowej: chrzęstem żeber zwrócił jej bezwładne ciało, w miotającą się ściane ociekłych krwawą pianą śmierci, wykręcanych agonią, za moment przyszłych: ludzkich zwłok...
2. WYSTĘP DRUGI: ATRAKCJA WIECZORU:
Cóż... jak powyżej kazałem Ci przeczytać, pozwalając wierzyć, iż robisz to dobrowolnie: z własnej ciekawości... Wiedz, że:.. tego wieczoru:.. nie przeżyje ktokolwiek z obecnych.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania