Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

"Teraz patrz na mnie"

"Teraz patrz na mnie"

 

— Nie ruszaj się.

Jej dłoń zatrzymała się w pół ruchu. Zabawka, którą przed chwilą trzymała, wciąż była ciepła od jej ciała. Siedziała na łóżku, kolana lekko rozchylone, oddech przyspieszony. Nie zdążyła się nawet zawstydzić — jego głos był szybszy niż myśl.

— Od kiedy stoisz? — zapytała.

— Wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że świetnie radziłaś sobie beze mnie — odpowiedział. — I wystarczająco krótko, żebym zdążył to przerwać.

Podszedł bliżej. Słyszała jego kroki. Ciężkie. Pewne.

— Odłóż to. Na łóżko. Teraz.

Zrobiła, co kazał. Wolniej, niż było to konieczne. Specjalnie.

— Nie prowokuj — rzucił krótko. — Jeszcze.

Uniósł jej podbródek palcem, zmuszając ją, żeby na niego spojrzała.

— Bawiłaś się, bo byłaś sama — powiedział. — Teraz jesteś obserwowana.

Jej gardło zacisnęło się lekko.

— To różnica — dodał. — Ogromna.

Jej wzrok zsunął się niżej, zanim zdążyła się powstrzymać. Zobaczyła zmianę w jego postawie, w napięciu ciała, w sposobie, w jaki stał. Nie musiał nic mówić — wiedziała, że jej widok nie pozostał bez odpowiedzi.

— Patrzysz tam, gdzie nie pozwoliłem — zauważył.

— A gdzie pozwoliłeś?

Uśmiechnął się krótko. Ostrzej niż wcześniej.

— Na mnie.

Zrobił krok bliżej. Jeszcze jeden. Zabrał jej przestrzeń, aż musiała odchylić głowę.

— Wstań — polecił.

Podniosła się. Nogi miała miękkie. Ciało zdradzało ją bezlitośnie.

— Widzisz, co robisz? — zapytał nisko. — Jeszcze nic nie zrobiłem, a ty już reagujesz.

Przesunął dłonią tuż obok jej biodra. Tak blisko, że skóra zapamiętała ten gest jak dotyk.

— Teraz ręce w dół. Niczego nie dotykaj.

— A jeśli chcę?

— Wtedy zapytasz — odpowiedział bez wahania. — I zobaczymy, czy pozwolę.

Sięgnął po zabawkę z łóżka. Obrócił ją w dłoni powoli, demonstracyjnie, po czym odłożył na komodę. Daleko.

— To było twoje — powiedział. — Teraz jest moje. Decyduję, kiedy i czy w ogóle do tego wrócimy.

Jej oddech był już zupełnie nierówny.

— Spójrz na siebie — dodał, prowadząc ją spojrzeniem w stronę lustra. — Zobacz, jak twoje ciało reaguje, kiedy nie musi prowadzić.

Patrzyła. I widziała prawdę.

— Jesteś gotowa — powiedział cicho. — I właśnie dlatego każę ci czekać.

— Dlaczego?

Pochylił się, jego usta znalazły się tuż przy jej uchu.

— Bo przejęcie kontroli zaczyna się wtedy — wyszeptał — kiedy najbardziej chcesz ją stracić.

Zrobił krok w tył.

— Stań. Oddychaj. Nic więcej.

Została sama z ciszą, napięciem i świadomością,

że od tej chwili

to on decyduje, co dalej.

A to było bardziej pobudzające

niż wszystko, co robiła przed jego wejściem.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Pulinaaa
    Pobudza wyobraźnię;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania