[Terra Draconis] Nadejście Światła Prolog

*Uwaga. Jest to stary tekst i zdaje sobie sprawę że jest słaby, więc proszę o ograniczenie krytyki. Mam w planach go poprawić. Ale chciałam się podzielić całą powieścią, więc pierwsze rozdziały, mimo że stare, też wchodzą w grę.*

 

Jasna, niczym księżycowe światło wpadające przez okna biblioteki, smoczyca przeglądała stare zwoje. Wtem usłyszała ciche chichoty i popiskiwania. Gdy spojrzała na wrota biblioteki ujrzała trójkę małych smocząt.

 

- A skąd wy się tu wzięłyście maluchy? Nie powinnyście już spać? Wracać do łóżek!

 

- Ale pani Aidano, chcemy usłyszeć historię o naszej krainie na dobranoc. Prosimyyy!

 

Widząc urocze pyszczki dzieciaków nie potrafiła odmówić. Z resztą były wyżej urodzeni od niej więc musiała wykonywać ich rozkazy.

 

- Cóż... Na pewno już wiecie, że nasz kontynent - Volantia - jest krainą smoków. Poza nią terenów nie zbadano. Możliwe, że nic tam nie ma, lub wręcz przeciwnie. - Powiedziała to dramatycznym głosem, a smoczęta pisnęły z ekscytacji. - Kiedyś, dawno, dawno temu, wyróżniano Smocze rasy, plemiona, które nienawidziły się i prowadziły ciągłe wojny. W tamtych czasach nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Walki trwały dotąd, aż wielki król Drago Życzliwy zjednoczył klany smoków, a przy tym naszą krainę. Od tamtej pory wiele już zdążyło się zmienić, było to bowiem tysiące lat temu. Teraz, gdy rasy się wymieszały, smoki są tak różnorodne, że na próżno byłoby przydzielać ich do kategorii. Jednak nie jesteśmy już tak zjednoczeni jak dawniej. Dlatego też grupy smoków zamieszkujące dany teren i specjalnie przystosowane do jego klimatu mają ogólne nazwy. Na przykład ty jesteś smokiem Morskim, a ty smokiem Kamiennym. A ty też jesteś smokiem Morskim, chociaż masz rogi i pyszczek podobny do brata. -wskazała kolejno na pisklęta - istnieje wiele różnych takich grup a każda różni się kulturą. My mieszkamy w królestwie smoków Lawy, w Pałacu Wulkanicznym. Ale smoki Piasku mieszkają w ukrytych na pustyni obozach, a smoki wiatru mają miasteczko, gdzie większość z nich jest kupcami lub rzemieślnikami.

 

- A pani Aidano? A dlaczego my mieszkamy w pałacu chociaż nie jesteśmy smokami Lawy?

 

- Ekhem... nie wiecie? Przecież pochodzicie z arystokratycznych rodów, wasi rodzice należą do Królewskiej Rady, jest to wasz przywilej. - jej głos stał się trochę bardziej nieprzyjemny - Król Mortevaldur, Władca Śmierci podbił całą krainę i jesteśmy jego poddanymi. - Musiała bardzo mocno się powstrzymywać, żeby nie ryknąć, jak bardzo jest to niesprawiedliwe.

 

Aidana usłyszała szelest w korytarzach. Wzdrygnęła się i postanowiła zakończyć opowieść.

 

- I żyjemy długo i szczęśliwie! A teraz chodźcie maluchy zaprowadzę was do komnat zanim ktoś was będzie szukał.

 

- Ale my chcemy jeszcze bajkę!!!

 

- Obiecuję, że opowiem wam jutro. Idziecie teraz spać!

 

***

 

Wracając krętymi korytarzami wulkanicznych jaskiń, srebrna smoczyca z zaskoczeniem zauważyła, że niechcący zboczyła z trasy. Wysokie kamienne ściany przytłaczały ją, jak nigdy dotąd. Było także bardzo cicho, zbyt cicho. Bibliotekarka zaczęła się trząść ze strachu. Działo się coś niedobrego, czuła to. A ona nie chciała brać w tym udziału. Już miała zawrócić gdy usłyszała nieznajomy głos. Nie należał do nikogo w królewskim pałacu. Był delikatny, ale mądry, jakby smok... nie, smoczyca ta, wiedziała bardzo wiele. Słychać było też, że ma swoje lata, więc zaciekawił Aidanę, cel przybycia takiego gościa. W kontraście do jej kojącego głosu, zagrzmiał król. Młodą smoczycę przeszedł dreszcz grozy. Jak mogła aż tak oddalić się od biblioteki i swojej Komnaty? Znajdowała się właśnie przy jednym z wejść do sali tronowej! Jeśli król ją zobaczy... Bibliotekarka zaczynała śpiesznie odchodzić, lecz zatrzymał ją łagodny głos nieznajomej, dochodzący z pobliskiego pomieszczenia. Złapał ją, jak w senne sidła i smoczyca nie mogła się ruszyć. Nasłuchiwała jak zahipnotyzowana...

 

„Gdy Liść z drzewa spadnie,

Brak stępa Kopyta,

W Strumieniu zawrzeje woda

I wypłynie z koryta,

Upadnie król wielki,

Straszliwy i potężny.

Światło oślepi Śmierć,

Nad Ciemnością zwycięży.

Potomek twój największy,

Dzierżyć dar losu będzie,

A gdy go wykorzysta,

Pokój nastanie wszędzie.

W Świetle bowiem moc wielka,

Większa od wielkich królów;

Trwóż się nad swym wyborem,

Inaczej zginiesz w ból-u..."

 

Wtem cały pałac wypełnił się echem upadającego ciała i gromem ryku Władcy Śmierci.

 

- To nie może być prawda! Wstrętna wiedźma!

 

- To co usłyszałeś jest prawdą, ale może zostać zmie... - nie dokończyła, a na miejsce słów dało się słyszeć rzężenie i kaszel.

 

Aidana była przerażona, lecz ostrożnie zerknęła przez szparę we wrotach. Zobaczyła staruszkę leżącą bez tchu na posadzce, a wokół niej kałużę krwi. Przez warstwę szkarłatu wydzierała piękna zieleń futra i jelenie rogi. Bibliotekarka nigdy nie widziała podobnego smoka. Przypominał on wspomnienie lasów z szeleszczącymi liśćmi, które teraz były tylko spalonymi polami węgla.

Nad ofiarą stał król. Furia błyskała w jego oczach.

Młoda smoczyca zrozumiała, że nie może dłużej stać w tym miejscu i uciekła do swojej komnaty, by w ciszy zadręczać się myślami o morderstwie, którego właśnie była świadkiem...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Vespera 2 miesiące temu
    Są smoki, więc nieważne czy przed poprawkami czy po, będę czytać!
  • NoxCaelo 2 miesiące temu
    Bardzo się cieszę! Resztę rozdziałów dodam wkrótce. Jeśli jesteś zainteresowana to są one też umieszczone na Wattpadzie
  • Vespera 2 miesiące temu
    NoxCaelo Dzięki za info, jeśli znajdę czas, to poszukam na wattpadzie, jeśli nie, to będę czytać tutaj po kawałeczku.
  • Domenico Perché 2 miesiące temu
    Znalazłem Cię na Watt i chyba tam będę czytać.
  • NoxCaelo 2 miesiące temu
    Miło mi :DD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania