Tęsknota księżyca
Noc rozlała się nad dawnym światem
Księżyc odsłania swoją ciemną stronę, potylicę
która jego mózg ochrania.
Kryje swoje lico, jakby do snu się składał
lecz nie zaśnie, bo zawsze blask Słońca będzie odbijał
skazany jak Syzyf na wieczną harówkę
bez ustanku, a Słońce jak ptak dziobie mu wątrobę
jakby ten mu ogień skradł
i krwawi...
I choć krwi tej nie widać
jak łzy co ocieka po duszy mojej
cierpi...
lecz wie, że dzień powróci wkrótce.
I zazdrość ogarnia mnie, gdy na niego patrzę
bo wiem...
że Ty nie wrócisz już nigdy...
Twoim blaskiem już nigdy nie zaświecę.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania