Tęsknota księżyca

Noc rozlała się nad dawnym światem

Księżyc odsłania swoją ciemną stronę, potylicę

która jego mózg ochrania.

Kryje swoje lico, jakby do snu się składał

lecz nie zaśnie, bo zawsze blask Słońca będzie odbijał

skazany jak Syzyf na wieczną harówkę

bez ustanku, a Słońce jak ptak dziobie mu wątrobę

jakby ten mu ogień skradł

i krwawi...

I choć krwi tej nie widać

jak łzy co ocieka po duszy mojej

cierpi...

lecz wie, że dzień powróci wkrótce.

I zazdrość ogarnia mnie, gdy na niego patrzę

bo wiem...

że Ty nie wrócisz już nigdy...

Twoim blaskiem już nigdy nie zaświecę.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • NataliaO 19.04.2016
    Ładne, ale mało gdzieś w tym tęsknoty. Uczucia, gdzieś się schowały. 4:)
  • Rasia 19.04.2016
    Troszkę ten wiersz chaotyczny, ale jednak nie wzbudza on we mnie silnych uczuć, nie potrafiłam wczuć się w podmiot. Dopiero właśnie gdzieś w tych ostatnich wersach zaczęłam odczuwać pewną nić zrozumienia, jednak szybko została ona zerwana. Pomimo to silną stroną wiersza są na pewno mitologiczne nawiązania, są fajnie użyte i zbieżne z przybranym przez Ciebie nickiem, co mi się rzuciło w oczy. Zostawiam 4 na dobry początek :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania