Poprzednie częściTest 1 - Bardzo krótkie

Test 2 - Nieco dłuższe

Test 2 – Nieco dłuższe

 

W pewnej wsi która była wsią gminną był dzień słoneczny ale zarazem też zimowy i wietrzny. Śnieg był na drodze choć nie we wszystkich częściach drogi był śnieg. Ponadto na drodze można znaleźć też chodnik i ścieżkę rowerową przez co ta gminna wieś miała charakter bliższy miejskiemu. Budownictwo było mocniej zabudowane a także były fotoradary. Kilka sklepów w tym jeden dyskont istniało w tej wsi a także bar, pizzeria i budka z kebabem. Były jeszcze inne rzeczy w tym sklep z częściami rolniczymi ale jako że była niedziela to sklepy poza tymi prywatnymi były zamknięte a ludzie wychodzili ze mszy świętej z okolicznego kościoła. W pewnym domostwie które było zrobione z cegły ale było też zarazem zewnętrznie ocieplone w kolorze białym żyła pewna młoda kobieta przed 30 rokiem życia. Miała skrócone włosy kasztanowe o kształcie bliskim hełmowi ale od jakiegoś czasu izolowała się od ludzi mimo iż przez długi czas była duszą towarzystwa. Chodziła w samych majtkach i koszulce pod którą miała jeszcze stanik. Po worach pod oczami można zasugerować że owa kobieta nie spała przesadnie dobrze a po kubku który często nosiła można by podejrzewać o to że piła niemało kawy. Zazwyczaj żyła w swoim pokoju i leżała z włączonym smartfonem i słuchawkami które wkładało się na uszy a owe słuchawki działały na Bluetooth. Gdy znów owa kobieta się położyła to ułożyła się w taki sposób że ręce prosto obok brzucha, zamknęła potem oczy i włączyła sobie muzykę spokojną a w tym przypadku to była muzyka klasyczna ze skrzypcami. Dziewczyna zaczęła myśleć [-Niech jutro więcej pada śniegu rankiem ale w dzień niech pojawi się słońce i żeby nie było wiatru.] Potem w myślach liczyła do 200 by potem pomyśleć to samo jeszcze raz [-Niech jutro więcej pada śniegu rankiem ale w dzień niech pojawi się słońce i żeby nie było wiatru.] po chwili policzyła w myślach do 500 razy by pomyśleć po raz ostatni to co wcześniej pomyślała [-Niech jutro więcej pada śniegu rankiem ale w dzień niech pojawi się słońce i żeby nie było wiatru.] po czym jeszcze leżała z kilka minut a potem przestała. Niedługo potem wstała z łóżka i poszła w stronę salonu. Tam włączyła telewizor i aplikację internetową a w tejże aplikacji była pogoda a tam natomiast pokazywało na ekranie że jutro od 8 będzie mocno padał śnieg z dużą wichurą ale od 10 zacznie ten śnieg słabnąć by po 11 ustać i od tego momentu pojawi się słońce i zaniknie wiatr. Ona pomyślała sobie [-Coś czuję że to znowu będzie przejaw mojego wpływu na cały świat albo przynajmniej na moją okolicę...].

Następnego dnia o godzinie 8 padał mocno śnieg wywołując niemałe problemy na drodze okolicznym kierowcom aut i jeden z kierowców który jechał małym autem koloru białego nie miał zimowych opon i pech chciał że wpadł w poślig (-Kurwa mać!) Powiedział nieco przestraszony i auto lekko zderzyło się z barierką. Na szczęście sam kierowca mocno nie oberwał bo poduszki powietrzne go uratowały. Niektórym rowerzystom też pogoda dała się we znaki gdyż jazda rowerem zwłaszcza jak z powodu śniegu, mrozu i wiatru na drodze jest potwornie ślisko. Przekonał się o tym pewien rowerzysta który jechał do pracy w Urzędzie Gminy i rowerem się pośliznął a następnie się z niego wywrócił. Wrzasnął po tym wszystkim nieznacznie poobijany (-A niech to!) Czyli znów potwierdziło się że zima zaskoczyła kierowców nie oszczędzając też rowerzystów. W międzyczasie natomiast sama dziewczyna była w swoim pokoju i grała na telefonie w grę podobną do Tetrisa choć jak miała swojego czasu partnera to potrafiła zarywać noce by grać w gry na pececie czy konsoli.

<Tu pojawia się anegdota w której grała w pewną grę FPS której nauczyła się od ostatniego partnera. Grała od 8 wieczorem do 3 w nocy ale ojciec usiłował ją oderwać od komputera mówiąc w myślach>

[-Ciekaw jestem czy będziesz taka harda jak będziesz musiała opłacać rachunki za prąd? Ja ci dam granie nocne!] i wyłączył korki. Po czym owa dziewczyna kiedy miała dłuższe włosy wrzasnęła tak (-Aaaaaaaaaaaa!)] Jednak w obecnym położeniu to jej zainteresowania gamingiem zmalało do minimum. Wtedy do niej przybyła jej matka w wieku około 60 lat i nosiła jej talerz z kanapkami z dżemem i ogóreczkami konserwowymi pokrojonymi na kawałki. (-Ada, mam kanapki!) powiedziała matka do niej a ona na to (-Postaw na biurku.) powiedziała będąc zajęta graniem na telefonie. (-Nawiasem mówiąc to od czasów pandemii ty za bardzo się nie wybierałaś daleko.) rzekła odchodząc z pokoju kobieta. Jeśli chodzi o pokój tej 30 latki to ściany były różowe, łóżko było piętrowe z drewna bo kiedyś zdarzało się że nocowała jedna z koleżanek, było też biurko gdzie był komputer stacjonarny z monitorem, myszką, klawiaturą i dwoma głośnikami obok których były też słuchawki koloru białego. Po chwili dziewczyna jadła te kanapki które nie były składane. Prawie dwie godziny później jeszcze dużo tego śniegu padało a sprzęty odśnieżające miały pełne pługi roboty lecz minutę później czyli od godziny 10:00 padanie śniegu zaczęło stopniowo słabnąć ułatwiając robotę ludziom którzy odśnieżali. Jeden z nich pomyślał sobie w myślach [-W końcu! Może będzie trochę łatwiej robić?] a chwilę potem do niego zwrócił się jeden z kolegów (-Maciek, pojedziesz po fajki?) Na te pytanie o papierosy mężczyzna odpowiedział (-Po robocie bo niebawem zacznie się polepszać pogoda.) Dwadzieścia minut później była ewidentna przepaść w opadach śniegu między tym co miało miejsce 20 minut wcześniej a tym co później bowiem padało coraz słabiej i od tego momentu zaczął słabnąć też wiatr. Następne 20 minut później już prawie nic nie padało poza sporadycznymi śnieżkami a wiatr był coraz mniejszy, żeby nie powiedzieć że coraz mniej zauważalny. Również temperatura choć wciąż była na minusie to jednak co nieco urosła a mianowicie urosła do -3 stopni. I gdy była godzina 10.59 to już były ostatnie opady śniegu które były prawie nieistniejące a wiatr ograniczał się do nielicznych już km/h. Gdy już pojawiła się godzina 11:00 to pojawiło się słońce spod chmur, śnieg przestał padać a wiatr był już praktycznie niewidoczny poza kilkoma niezauważalnymi podmuchami. Owa dziewczyna spoglądając spod swojego okna w swoim pokoju zobaczyła na niebo i pomyślała sobie [-Jest zupełnie tak jak chciałam. Ale to jeszcze nie koniec. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.] po czym wypiła sobie herbatę owocową bez cukru i słodzików. Pogoda poprawiła się na tyle że nie było wielkich problemów na drodze bo doszło do odśnieżania przez pługi, dzieci wyszły na dwór bawiąc się w różny sposób i lepiąc bałwana i też zrobiło się ciepło dzięki słońcu. Pogoda była dość pogodna i niezbyt chłodna jak na zimę i tak było do nocy gdzie temperatura spadła do -7 stopni. Jak się okazuje to był dzień przed Dniem Trzech Króli.

Dzień później w Dzień Trzech Króli o godzinie 8 czy na kilka godzin przed pojawieniem się orszaku owa kobieta postanowiła „wyczarować” aurę na owy orszak. Położyła się tak jak wczoraj na łóżku i pomyślała sobie w ten sposób [-Niech od 11:30 wraz z początkiem Orszaku pojawi się słońce i żeby nie było wiatru a ciepło wynosiło -1]. Potem powtórzyła manewr licząc najpierw do 200 a następnie znów pomyślała [-Niech od 11:30 wraz z początkiem Orszaku pojawi się słońce i żeby nie było wiatru a ciepło wynosiło -1]. Chwilę później znów leżała myśląc do 500 myśląc po raz ostatni to samo [-Niech od 11:30 wraz z początkiem Orszaku pojawi się słońce i żeby nie było wiatru a ciepło wynosiło -1] a następnie jeszcze leżała z kilka minut po czym przestała. O godzinie 11 panienka szła w okularach i granatowej grubej kurtce po dworze do sklepu i tam poprosiła sprzedawcę o kilka rzeczy będąc już przy kasie (-Dzień dobry. Poproszę papierosy, butelkę Pepsi i zapałki.) Powiedziała dziewczyna a sprzedawca na to (-W porządku.) Po czym przyniósł jej te rzeczy i policzył na kasie fiskalnej (– 34,66 złotych.) Ona zapłaciła kartą po czym uzyskała paragon i poszła z kupionymi rzeczami. (-Dziękuje.) powiedziała odchodząc i wyszła ze sklepu. O godzinie 11:30 zaczął się orszak i pogoda przestała być pochmurna a stała się słoneczna. Zaś temperatura urosła do -1 stopni Celsjusza. Ludzie się uśmiechnęli ale sama dziewczyna powiedziała po cichu [-Ale to nie wszystko, zaraz ludzie coś otrzymają.] Po czym połączyła kciuki ze sobą dotykając się a potem pomyślała [-Niechaj zacznie z nieba spadać deszcz wszelkiej maści słodyczy.] Chwilę później deszcz słodyczy pojawił się i ludzie zaczęli je łapać a jeden ze starców z brodą w czarnej czapce łapał cukierki choć dodał pewne słowa (-Mam wprawdzie cukrzycę ale moje wnuki mogą jeść słodycze. Niech one się tymi smakołykami nacieszą skoro ja już nie mogę.) Największa radość była u dzieci ale dorośli też wyglądali na zadowolonych. Na jednym ze scen Orszaku mężczyzna w podeszłym wieku przebrany za Heroda pomyślał sobie [-To najlepsze Święto Trzech Króli jakie pamiętam] a sama dziewczyna która wywołała myślami tenże deszcz pomyślała sobie [-Tak jak myślałam ludzie się cieszą i ja zresztą też.] po czym otworzyła sobie paczkę żelków w kształcie misia która też spadła z nieba.

 

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania