timeo danaos et dona ferentes et me ipsum inter

szedłem w sierpniowym pyle

ostatnimi polnymi drogami

w szeregach kapuścianych głów

siedmiomilowymi słowami

sylabami kroków

argumentowałem sobie

przekonany że wyłącznie i

nie ma potrzeby nikomu dowodzić

otoczony ciężką zielenią sadów

po upałach lata

wśród leniwych zbiorów

zielonoczerwonych jabłek

przezroczystych gruszek

zmarszczonych fioletowych śliwek

tworzenie jest niespiesznymi żniwami

falami i fotonami światła supernowej

płynącego parsekami

sierpniową wędrówką nad wisłę

i się zapędziłem

i stado moich myśli

samemu idąc

już sierpniowy

nad rzekę

na białozłote piaski

odcięte błękitnoszarym

ciągłym płynięciem

zielenią drugiego brzegu

skąd szło ku mnie trzech

po brzuch zanurzonych

ledwie z tym co mieli

w ramionach

wyciągniętych nad głowy

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania