tlę
mogę rozgorzeć,
obiecuję. ale najpierw ty -
bądź. niech wzrosnę choćby po rozpad
gdy teraz tylko tlę się,
nieistotnie. mogłabym
zdegradować ciebie do marzeń. nimi zapłonąć,
ale to z twojego tlenu pragnę pożogi...
więc bądź. na chwilę, na choć jedno "sami". zapłoń.
i nad nami poezja.
motyle, gdzieś ślady, czekałam i ptaki...
(wiesz,
że kanie czarne to podpalaczki?
wiesz, że teraz płonę
już wszędzie.)
Komentarze (25)
Dzisiaj tylko jakaś głupawka mnie dopadła i o :)
Zależność. Ale to nieodzowna część relacji. Bo nie wszystko się zrobi samemu. Więc nie ważne jak ktoś byłby zaradny...
I ten ogień na końcu, bez kontroli. Ogień, który napędza. Najs.
Zależność jako potrzeba bliskości i "zależy mi"... i wszystko jest jakieś inne.
Dziękuję :)
Dawaj ten szowinistyczny żarcik, bo nie zasnę xD
Daje Ci szansę, żebyś napisał, że to dobra odpowiedź xD
Dobrej nocy :)
Uff, papatki 😶🌫️
,, nie widziała dupa słońca,
zagorzała od miesiąca''
bez urazy
Wiersz można zaliczyć do poezji współczesnej, zatem 'rozgorzeć' nie powinno się w nim znaleźć, bo jest arachizmem.
Dzięki bardzo, dążę do tego by już aż tak jak kiedyś się nie zaplątywać w takie moje "mojostki", a przy tym siebie nie tracić w wierszach :)
Dziękuję.
Poszukałam tych kani, no i faktycznie są takie ptaszki... roznoszą płomienie, a peelka też... lubię dwuznaczność w wierszach 10
Cieszę się bo ja też lubię. I to bardzo. Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania