Tłuczek
Szmer za drzwiami.
Uchylam oko, boskie nic nie widzę
ale słyszę.
Przykładam ucho, oceniam
gdzie ten ruch.
Ale tylko cisza.
Ktoś lub coś czeka,
ale na co — na mnie?
Kilka kroków i mam w ręku tłuczek,
nie byle jaki,
drewniany z metalowym czepkiem —
jak skończę może zrobię mielone?
Znów słyszę, padam na kolana,
węszę pod drzwiami jak pies.
Wstaję ale po cichu,
tak mi się wydaje.
Znów przez tę dziurkę linię oka odciskam —
psia kość, nic nie widzę.
Już policzki mam czerwone.
Mam dość, cap za klamkę — kto tam?
Oczy jak piłeczki rozbiegane
namierzają —
o! Wróbel wleciał.
Zaraz ci pomogę,
tylko ten tłuczek odłożę.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania