To dopiero początek.3
Po, powrocie że szkoły, przeszukałam cały dom w poszukiwaniu kamienia. Niczego nie znalazłam, tylko hak nue na go tu to gdzie do cholery jest!? Nie mógł się, przecież rozpłynąć w powietrzu.
-Halo? Mama ? Cześć, jak miło cb słyszeć.
-Witam, córciu. Jak tam, radzisz sobie sama w domu ?
- Tak, mamuś nie musisz się martwić. Prawdą jest, że brakuje mi was, ale dam radę. Ile was jeszcze nue będzie ?
- Nie wiem, może z tydzień, dwa. To się okaże. Ja muszę już kończyć. Cieszę się , że radzisz sobie. Całusy ode mnie i taty.
-Dobrze. Kocham was i też całuję.
Jak zwykle, moi rodzice mieli mnie gdzieś. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Było już sporo, po dwudziestej drugiej, więc poszłam wsiąść prysznic. Wyszłam do kabiny, odwróciłam wodę i zaczęłam się powoli, uspokajać po całym dniu. Przypomniałam sobie, jak moja własna przyjaciółka mi nie uwierzyła, zdenerwowało mnie to troche. Wyszłam z pod prysznica usłyszałam, że dostałam sms'a, więc sięgnęłam po telefon, który leżał wysoko na półce. Z powodu tego, iż jestem niska, miałam problem go zdjąć. Położyć było łatwiej. Lekko podskoczyłam i straciłam telefon z pułki. Telefon spadł na ziemię.
-Szlak! Krzyknęłam.
I nad emna wystrzeliła żarówka. Wystraszona całym zajęciem, spałam jak wryta. Patrzyłam się na szkło z pobitej żarówki i nie mogłam się ruszyć. Nie wiedziałam, co się właśnie stalo. Po, powrocie że szkoły, przeszukałam cały dom w poszukiwaniu kamienia. Niczego nie znalazłam, tylko hak nue na go tu to gdzie do cholery jest!? Nie mógł się, przecież rozpłynąć w powietrzu.
-Halo? Mama ? Cześć, jak miło cb słyszeć.
-Witam, córciu. Jak tam, radzisz sobie sama w domu ?
- Tak, mamuś nie musisz się martwić. Prawdą jest, że brakuje mi was, ale dam radę. Ile was jeszcze nue będzie ?
- Nie wiem, może z tydzień, dwa. To się okaże. Ja muszę już kończyć. Cieszę się , że radzisz sobie. Całusy ode mnie i taty.
-Dobrze. Kocham was i też całuję.
Jak zwykle, moi rodzice mieli mnie gdzieś. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Było już sporo, po dwudziestej drugiej, więc poszłam wsiąść prysznic. Wyszłam do kabiny, odwróciłam wodę i zaczęłam się powoli, uspokajać po całym dniu. Przypomniałam sobie, jak moja własna przyjaciółka mi nie uwierzyła, zdenerwowało mnie to troche. Wyszłam z pod prysznica i usłyszałam, że dostałam sms'a, więc sięgnęłam po telefon, który leżał wysoko na półce. Z powodu tego, iż jestem niska, miałam problem go zdjąć. Położyć było łatwiej. Lekko podskoczyłam i straciłam telefon z pułki. Telefon spadł na ziemię.
-Szlak! Krzyknęłam.
W jednej chwili światło w łazience, zaczęło nie naturalnie mrygać. Po czym żarówka tuż nad moją głową wystrzeliła. Odskoczyłam i wybiegłam z łazienki. To... Jak... Ale...
Jak to możliwe wogóle jest ? Potem pomyślałam nad tym, ze może to przeciążenie elektryczne i dlatego. Wróciłam do łazienki , posprzątałam, udałam się, wzięłam telefon i wyszłam. Poszłam do mojego pokoju, i w internecie zaczęłam szukać jakiś informacji na temat " spadających meteorytów" . Nic ciekawego nie znalazłam. Także nic nie było napisane o tym, żeby w ostatnim czasie zaobserwowano jakieś zjawisko. Dziwne...
Może naprawdę mi to się przyśniło ?
Wstałam nad ranem, jeszcze przed budzikiem. Nie mogłam jakoś spać, więc po woli przygotowywanym się do wyjścia do szkoły. Umyłam się, ubrałam i zaczęłam się malować. Wzięłam w dłoń szminkę o pięknym czerwonym kolorze. Otworzyłam ją, a ona rozlała mi się na dłoń.
- Co jest?
Szminka była cała roztopiona, jakby ktoś ja wsadził do gorącej wody lub podgrzał nad palnikiem.
Nie zastanawiałam się długo i od razu pomyślałam, że musiałam ją zostawić gdzieś na słońcu i dlatego mi się roztopiła. Wyrzuciła ją do kosza i umyłam ręce.
Wyszłam z domu trochę za wcześnie, więc poszłam dłuższą drogą. Gdyż zobaczyłam park pomyślałam, że sobie tam usiądę i zastanowię się nad ostatnimi wydarzeniami. Gdy nagle zderzyłam się z kimś i zamyślona upadłam na ziemię.
- Jejku, przepraszam nie chciałem Ciebie przewrócić.
Powiedział głos nade mną i podniosłam głowę do góry. I moim oczom ukazał się kruczo-czarno włosy przystojniak.
Wysunął rękę w moją stronę, aby pomuc mi wstać. Przez jakiś czas patrzyłam na niego, później na jego dłoń. W końcu podałam mu dłoń i wstałam. Poczułam jak przez jego dłoń do mojej przepływa iskra. Zawołało mnie to więc szybko zagrałam rękę.
- Co to było. Zapytałam nieznajomego.
- Nie wiem. Może byłem naładowany. Wiesz jak czasami się idzie po dywanie w skarpetkach to tak się ma.
Uśmiechnął się i palcami przeczesał włosy.
-Tak wogóle jestem, Chris.
-Emma. Miło mi ciebie poznać, Chris. Uśmiechnęłam się do niego i poczułam, że wibruje mi telefon.
-Przepraszam. Powiedziałam do niego i wyciągnęłam telefon z kieszeni. To była Sara.
-Tak, co chcesz?
-Cześć. Będziesz dzisiaj w szkole ?
- Tak , a czemu pytasz ?
- Bo jest za 10 ósma.
- Osz kurde, już biegnię.
Odwróciłam się znowu przodem do Chrisa.
- Przepraszam cię, ale muszę już uciekać.
- To ha przepraszam, że przeze mnie wylądowałaś na ziemi.
- Nic takiego się nue stało, mówił am bardziej uważać a nie bujać w obłokach.
Chris uśmiechnął się i ja ruszyłam q stronę szkoły.
-Do zobaczenia !
Krzyknął za mną jeszcze Chris, ja nie odwróciłam się poszłam prosto do szkoły. Po szkole spotkałam się z moja przyjaciółka na lodach. Przeszłyśmy się po naszym małym miasteczku a gdy już nas nogi za bolały usiadłyśmy na ławce w parku.
Gdy zobaczyłam znajomą twarz. To był Chris, siedział parę ławek dalej od nas.
- Sara, widzisz tego chłopaka tam z prawej strony ?
- Widzę, a co?
-Zderzyłam się z nim rano, jak szłam do szkoły.
- A to dlatego się prawie spóźniłaś?
-Tak.
-Ja tu dochodziłam od zmysłów a ty sobie z chłopakiem gawedziłaś.
-Przepraszam, ale jakos rąk samo wyszło. O jezu Sara on tu idzie.
-Hej Emma, miło Ciebie znowu widzieć.
- Cześć Chris. Co ty tu robisz ?
-A nie wiem, sam tak chyba przyszedłem tu posiedzieć, po bujać w obłokach.
-A Chris, to jest Sara, moja najlepsza przyjaciółka. Sara to Chris.
-Miło mi Ciebie poznać, Saro.
-I wzajemnie. Chris jesteś tu chyba nowy bo nigdy wcześniej nie widzialam ciebie.
- Tak, nie dawno sie tutaj przeprowadziłem. Oczywiście nie sam z wujkiem.
-Dzlaczego z wujkiem a nie z rodzicami?
- Moi rodzice... Oni zginęli w wypadku samochodowym.
-Przepraszam Chris, ja nie powinnam pytać..
-Emma ty zawsze musisz zadać nie właściwie pytanie.
- Dobra, nie przejmujcie się. Już się z tym pogodziłem. Do Sary zadzwonił telefon, więc odeszła trochę od nas. Chris usiadł koło mnie i wyczuwałam dziwne uczucie, tak jakbyśmy byli jednością jak jesteśmy blisko.
-Chris czujesz to ?
- Zależy co, bo jak twoje perfumy to tak i sa piękne.
Uśmiechnął się.
- Nie, ale dziękuję. To coś innego, to coś wyczuwam w środku. To takie uczucie jakbyśmy byli jednością.
-Tak, też to czuję. Wiem też dlaczego to czujesz. To za sprawą mojego kamienia.
-Twojego kamienia ? Czekaj.. Zaraz to przez ten kamień u mnie w ogrodzie ? Ale skąd ty o nim wiesz ? Tylko Sara o tym wie.
-Bo jak już mówiłem to był mój kamień. Cześć mnie i moich mocy.
- Jak to ciebie i twoich mocy. Jakich mocy do cholery.
- Już tłumaczę, jestem Chris z planety onaks, nasza planeta nie jest tak dużą jak wasza ale równie piękna. Wyglądem nasi obywatele nie różnią się niczym prawie od ludzi, jedyną rzeczą jaką się różnimy to bardzo wyraziste kolory oczu. Takie jak widzisz u mnie. Ten kamień co wylądował u ciebie w ogrodzie ti cześć mnie. Mój wuj odebrał mi bie wielką część mnie za to że złamałem kilka praw na naszej planecie. I przy naszej bójce kamień niechcący jakoś dostał się tu na Ziemię. Z ty że go dotknęłaś przyjęłaś moje moce i cześć mnie.
- A po co ty tu się zawiłeś?
- Chciałem odnaleźć mój kamień moje moce, ale po wylądowaniu tu od razu zderzyłem się z tobą i poczułem więź między nami zdziwiłem się na początku ale jak już uciekłaś, przeszukałam miasteczko i nigdzie nie czułem go. Później pomyślałem, że to ty jesteś moim kamieniem.
Ps. Za błędy przepraszam pisalam na telefonie.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania