to lato było inne

deszczem zaskakiwały poranki. i dreszczem.

zakochana szeptałam jeszcze i jeszcze,

zapatrzeń w oczy, wariacji serca,

bo biło, bo przecież

to była miłość.

 

w za krótkiej spódnicy, z wiatrem we włosach.

bogata w piegi, przy tym całkiem bosa.

pięknie naiwna, nie zroszona bólem

wcale. prawdziwa,

z jutrem do dalej.

 

na spacery do świtu, przy księżycu mowa,

gdy uszy zatykał i często się chował,

bo pocałunki letnie rozpalały ciszę.

a on gość spokojny, widział,

nie chciał słyszeć.

 

nie skończę tej historii, nie rozerwę dłoni

dotąd splecionych, więc muszę obronić.

i lata, i dreszczy, i tego księżyca.

co był świadkiem miłości

i nią się zachwycał.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Absens

    Ładne
    Zamieniłbym miejscami, "co miłości był świadkiem" dla rytmu i wrzucił "wciąż" przed pierwsze "jeszcze"
    5

  • Grafomanka

    Mnie tam nic nie przeszkadza, ale dzięki za przeczytanie...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania