To, o czym boję się myśleć o 4 nad ranem

Każdy początek

brzmi trochę jak koniec.

 

Ukłucie smutku,

gdy jesteś najszczęśliwszy

abyś pamiętał jak może boleć.

 

Kiedy spadasz

i marzysz o tym,

by nikt po ciebie nie sięgnął.

 

Kiedy boisz się zasnąć,

bo wiesz,

że przed tobą tylko ciemność.

 

Kolekcjonujesz łzy,

a każda ma smak zdeptanej nadzieji.

 

Nienawidzisz tego,

że każdego ranka

liczysz na zmianę.

 

Chciałbyś mieć kogoś obok,

lecz za bardzo boisz się sam siebie.

 

Więc znowu będziesz siedzieć

wgapiając się w gwiazdy

wysoko na niebie.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Diabelskie Muskuły 2 miesiące temu

    ♥️

  • Aeliora 2 miesiące temu

    🔥🔥🔥tak się teraz widzę

  • realista 2 miesiące temu

    nat. dylemat zagubionego pokolenia samolubów.
    *chcem ale siem bojem, czekam co powie guru,
    to ja siem przyłończem do ogulnego churu*
    Pisownia celowo taka.

  • nat 2 miesiące temu

    większość młodszych pokoleń była przez starszych oceniana jako pokolenie samolubów a jednak jakoś Ziemia się nadal kręci :)!
    Jednak bardzo się cieszę, że tekst skłonił Cię do pewnej refleksji, właśnie o to chodzi w poezji.
    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania