To, o czym boję się myśleć o 4 nad ranem
Każdy początek
brzmi trochę jak koniec.
Ukłucie smutku,
gdy jesteś najszczęśliwszy
abyś pamiętał jak może boleć.
Kiedy spadasz
i marzysz o tym,
by nikt po ciebie nie sięgnął.
Kiedy boisz się zasnąć,
bo wiesz,
że przed tobą tylko ciemność.
Kolekcjonujesz łzy,
a każda ma smak zdeptanej nadzieji.
Nienawidzisz tego,
że każdego ranka
liczysz na zmianę.
Chciałbyś mieć kogoś obok,
lecz za bardzo boisz się sam siebie.
Więc znowu będziesz siedzieć
wgapiając się w gwiazdy
wysoko na niebie.
Komentarze (4)
♥️
🔥🔥🔥tak się teraz widzę
nat. dylemat zagubionego pokolenia samolubów.
*chcem ale siem bojem, czekam co powie guru,
to ja siem przyłończem do ogulnego churu*
Pisownia celowo taka.
większość młodszych pokoleń była przez starszych oceniana jako pokolenie samolubów a jednak jakoś Ziemia się nadal kręci :)!
Jednak bardzo się cieszę, że tekst skłonił Cię do pewnej refleksji, właśnie o to chodzi w poezji.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania