To przez deszcz
To deszcz o poranku mnie obudził
stukał delikatnie kroplami o parapet
to przez deszcz wciąż pada i pada
a ja jeszcze leżę
to przez deszcz nie mogę spać
i nic nie zrobię
patrząc przez okno widzę
ulice skąpane w deszczu
płyną strumienie
kałuże
nie mogę iść wciąż pada
moje stopy już są mokre
wciąż pada
a pod stopami woda
Komentarze (3)
Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.
Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.
Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,
Miasto siec na ukos chlustającą chłostą,
W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,
Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą...
Tak to sobie marzy kapaninka biedna,
Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu...
Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna.
Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania