zapatrzeni w słońce
nie miało boleć, owszem mrużyłam oczy, kiedy patrzyłam
w słońce, ale boleć nie miało. przecież dłoń w dłoni nie parzy,
to tylko ciepło, które wchodzi do serca.
a włosy miałam wtedy rozwiane. i żadnego przeczucia, że jestem
w chwili już zapisanej. śmiech brzmiał jeszcze radością.
może głupią, naiwną.
taką w za krótkiej sukience, z piegami do twarzy, gdy dnia nie kończyła
noc, a była jedynie kontynuacją. dopóki grała muzyka,
a grała, aż topił się piasek.
kiedy ucichła, pozostałam na pomoście. czasami ktoś przysiądzie,
jakby chciał zbudować nowe wspomnienia. uśmiecham się,
ale spać chodzę sama.
Komentarze (6)
..., gdy dni nie kończyły
noce, a były tylko kontynuacją...
Coś mi tutaj nie gra
Nie oceniałem, to nie odemnie te jedynki, to od fanów
tutaj chodzi o kontynuację dnia... a, widzisz dnia, dzięki
od fanów, od tych, którzy pisać nie potrafią... ich zemsta 🤣🤣🤣
Grafomanka chociaż tak jak teraz patrzę to skoro noce w liczbie mnogiej to niby dni- też w liczbie mnogiej, ale jakoś tak źle to brzmi. Może "dni nie kończyły się nocą"
I podbiłem piątką bo wkurza mnie ta niesprawiedliwość
Spokojnie, Absens, mnie bawią, bo tak miedzy nami, komu zależy na gwiazdkach? Na pewno nie tym, którzy piszą dobrze... xD
a nad tymi nocami jeszcze pomyślę... dzięki za pomoc. doceniam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania