zapatrzeni w słońce

nie miało boleć, owszem mrużyłam oczy, kiedy patrzyłam

w słońce, ale boleć nie miało. przecież dłoń w dłoni nie parzy,

to tylko ciepło, które wchodzi do serca.

 

a włosy miałam wtedy rozwiane. i żadnego przeczucia, że jestem

w chwili już zapisanej. śmiech brzmiał jeszcze radością.

może głupią, naiwną.

 

taką w za krótkiej sukience, z piegami do twarzy, gdy dnia nie kończyła

noc, a była jedynie kontynuacją. dopóki grała muzyka,

a grała, aż topił się piasek.

 

kiedy ucichła, pozostałam na pomoście. czasami ktoś przysiądzie,

jakby chciał zbudować nowe wspomnienia. uśmiecham się,

ale spać chodzę sama.

Średnia ocena: 2.2  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Absens 4 godz. temu

    ..., gdy dni nie kończyły
    noce, a były tylko kontynuacją...

    Coś mi tutaj nie gra

  • Absens 4 godz. temu

    Nie oceniałem, to nie odemnie te jedynki, to od fanów

  • Grafomanka 4 godz. temu

    tutaj chodzi o kontynuację dnia... a, widzisz dnia, dzięki

    od fanów, od tych, którzy pisać nie potrafią... ich zemsta 🤣🤣🤣

  • Absens 3 godz. temu

    Grafomanka chociaż tak jak teraz patrzę to skoro noce w liczbie mnogiej to niby dni- też w liczbie mnogiej, ale jakoś tak źle to brzmi. Może "dni nie kończyły się nocą"

  • Absens 3 godz. temu

    I podbiłem piątką bo wkurza mnie ta niesprawiedliwość

  • Grafomanka 3 godz. temu

    Spokojnie, Absens, mnie bawią, bo tak miedzy nami, komu zależy na gwiazdkach? Na pewno nie tym, którzy piszą dobrze... xD

    a nad tymi nocami jeszcze pomyślę... dzięki za pomoc. doceniam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania